Archiwum: 4 października 2018

Najstarsza informacja o obecności organów  w świątyni pochodzi z 1610 r. i mówi o potrzebie remontu „regału”.  Na pewno organy odnawiano w 1738 r., a nowy 17 głosowy instrument  zakupił ks. Grzegorz Kułagowski ok. 1781 r. Organy te w latach 1845-46 przeszły nieudaną naprawę tak, że cztery lata później konieczne było przeprowadzenie następnego remontu. Obecny instrument  powstał w latach 1894-95 w zakładzie Lepolda Blomberga w Warszawie i zainstalowany został w dawnej szafie  organowej pochodzącej z XVIII w.

Chór muzyczny, na którym znajduje się instrument  był naprawiany po wtargnięciu do wnętrza świątyni pioruna kulistego (18 lipca 1734 r.).  Żywioł uszkodził wtedy dwie jego kolumny.  Prawdopodobnie chór remontowany był ponownie  w 1756 r. o czym świadczy napis odkryty na balustradzie.

Oto co mówią źródła historyczne o organach i chórze.

Fragment wizytacji kościoła parafialnego w Iłży z 1739 r.

Chór nad wielkimi drzwiami drewniany, malowany , dobry, do niego schody z obu stron z bokami stolarską robotą drewnianemi, podłoga na nim drewniana dobra. Organy o głosach dwunastu, w roku przeszłym [1738] reparowane, dobre.

Fragment inwentarz kościoła parafialnego w Iłży z czerwca 1834 r.

Chór drewniany na czterech kolumnach takichże  rosparty  w marmur zielonawo malowany z pięcioma obrazami na drzewie malowanemi  i z wchodem po stopniach drewnianych  nieregularnych, deskami zabudowanym z drzwiami do zamykania na zawiasach z zamkiem .

Organ o dwunastu głosach i sześciu pedałach w oprawie drewnianej na oko bardzo porządnie zbudowany, o czterech miechach popsutych  i z tej przyczyny organ nie używany, podobnie jak chór malowany, znacznej w piszczałkach reparacji potrzebuje, która najmniej  około  Złpol: 1500 kosztować będzie. [Złpol – Złotych polskich]

 Fragment inwentarza z 1855 r.

Chór   Drewniany na czterech kolumnach takichże wsparty, w marmur zielonawo malowany z pięcioma obrazami  na drzewie malowanemi , z wchodami  po stopniach drewnianych  nieregularnych , deskami zabudowanym z drzwiami do zamykania na zawiasach z zamkiem, oszacowany  Rs 225  [Rs – Rubli srebrnych]

Organ  Umieszczony na chórze o dwunastu głosach i sześciu pedałach w oprawie drewnianej na oko bardzo porządnie zbudowanej, o czterech miechach, z których dwa nieco porozklejane, malowanie podobnie jak chór, oszacowany na Rs 900.”

 

Już blisko trzy lata trwają obecne prace renowacyjne chóru muzycznego i organów w iłżeckim kościele parafialnym.  Instrument  został rozebrany i przewieziony do zakładu organomistrza Michała Klepackiego w Pępowie (Wielkopolska).  Chór również został zdemontowany,  pozostawiono jedynie balustradę i kolumny.  W ubiegłym roku częściowo  przygotowano je do złocenia i malowania, gruntując szpachlą akrylową. Obrazy z balustrady zostały oddane do pracowni konserwatorskiej. Niezbędne okazało się wykonanie dla chóru nowej podłogi i schodów.

Od lipcu  do połowy września  bieżącego roku trwały prace przy złoceniu górnego i dolnego gzymsu balustrady.

Podstawowe narzędzia pozłotnika (fot. P.N.)

Pozłacanie  wykonały  trzy Panie:  Dominika, Ewelina i Joanna,  studentki kierunków artystycznych, zatrudnione przez firmę Patronus z Kielc. Dzięki ich uprzejmości mogłem przyjrzeć się z bliska technologii i narzędziom używanym w pozłotnictwie.  Przekonałem się szybko, że charakter tej pracy predestynuje do niej właśnie kobiety gdyż bliższe są im takie cech jak cierpliwość, precyzja i delikatność.  Ale potrzebne  są  także  siła  i sprawność fizyczna umożliwiające poruszanie  się po rusztowaniach  oraz wykonywanie  wszelkich  działań konserwatorskich bez pomocy urządzeń mechanicznych. Istotne jest także panowanie nad lękiem wysokości.

Pozłacanie jest procesem złożonym i wymagającym żmudnych przygotowań.  Pierwszą czynnością jaką trzeba wykonać jest nałożenie gruntu, który uzupełnia ubytki oraz wzmacnia podłoże. Zagruntowana powierzchnia jest następnie szlifowana i polerowania.   W miejscach  gdzie mają być wykonane złocenia  nakłada się szelak (żywicę wytwarzaną przez owady) w ilości od 3 do 5 warstw.  Szelak powleka się  mikstionem (mixtion), klejem używanym do przytwierdzania  płatków metalu. Ważna jest odpowiednia wilgotność  spoiwa, tak by nie było ono  ani zbyt wilgotne ani przesuszone.  Kolejna czynność to właściwe pozłacanie.  W wielu przypadkach ze względów finansowych zamiast złota używa się szlagmetalu czyli bardzo cienkich płatków miedzi, a w przypadku imitacji srebra aluminium. Aplikuje się je za pomocą delikatnych pędzelków oraz wazeliny.

Szlifowanie i polerowanie zagruntowanej powierzchni. (fot. P.N.)

Trzeba też panować nad lękiem wysokości. (fot. P.N.)

Szelakowanie (fot. P.N.)

Balustrada w trakcie renowacji (fot. P.N.)

Nakładanie  metalu wymaga precyzji i skupienia aby był on  gładko i równomiernie rozłożony. Pozłotnik stara się tak układać płatki aby granica między nimi była niezauważalna. Naraz pozłaca się bardzo niewielką powierzchnię,  ok.  20 cm2  dlatego ozdobienie dużych elementów jest bardzo czasochłonne.  Ostatnią krokiem jest pokrycie złoceń substancją zabezpieczającą,  którą może być np. kapon.

W trakcie całego procesu nie używa się narzędzi mechanicznych, a wszystkie czynności wykonuje się jedunie ręcznie.

Od paru dni można już podziwiać końcowy efekt renowacji. Złocenia pięknie odcinają się od nowej barwy chóru. Na odnowionych obrazach balustrady można wreszcie dostrzec ich treść. W połączeniu z odrestaurowanymi  organami  całość z pewnością będzie prezentowała się imponująco.

Odtworzono brakujące elementy kolumn, pozłocono ich bazy i kapitele (fot. P.N.),

Fragment odnowionej balustrady z obrazem przedstawiającym króla Dawida grającego na harfie.

Dziękuję Pani Konserwator Dominice C. za wprowadzenie w pozłotnictwo.

Paweł Nowakowski