Aktualności

W przeddzień uroczystości, to jest 1 lutego o godzinie 6 wieczorem, powitano przedstawicieli Towarzystwa Popierania Przemysłu Ludowego z Warszawy[1], pana dyrektora Czesława Młodzianowskiego[2] i kierowniczkę działu ceramicznego panią Wandę Szrajberównę.[3]

Następnego dnia, to jest 2 lutego o godzinie 9 rano, zebrali się garncarze w kościele około wielkich drzwi.[4] Odkryto sztandar, rozdano świece. Ksiądz Paweł Rajkowski[5] wyszedł ze mszą świętą w intencji poświęcenia sztandaru. Garncarze w pełnym porządku z zapalonymi świecami, po jednej stronie mężczyźni a po drugiej kobiety, przeszli przez kościół do wielkiego ołtarza.[6] Sztandar niósł garncarz Wojciech Kaczorowski[7] w asyście starszych cechu Stefana Ciepielewskiego, Franciszka Pastuszkiewicza.[8] Na czele byli przedstawiciele TPPL. Ksiądz Rajkowski wygłosił kazanie o garncarstwie iłżeckim, przeszłości i znaczeniu jego, a między innymi zaznaczył, że wyroby cechu garncarskiego były nie tylko na stołach magnackich, ale nawet królewskich, i że słynęło garncarstwo iłżeckie tak daleko, że aż za granicami Polski. Podczas mszy świętej przedstawiciele TPPL wbili gwóźdź złoty w sztandar, dowodząc tego, że Towarzystwo czynem pomaga garncarstwu iłżeckiemu. Po mszy świętej w podobnym porządku ruszono do wielkich drzwi. Złożono świece do skrzyni cechowej, sztandar postawiono na swoim dawnym miejscu.

 

Po nabożeństwie zaproszeni goście i garncarze zebrali się w domu gospody, czyli w domu[9] starszego cechu Stefana Ciepielewskiego. Byli zaproszeni przedstawiciele TPPL, przedstawiciele magistratu miasta Iłży, wiceburmistrz pan Marceli Pawelec[10] i przedstawiciele cechów: szewskiego, stolarskiego, masarskiego, murarsko-ciesielskiego.

Podczas uczty pan dyrektor Młodzianowski w swoim przemówieniu podkreślał słowa kaznodziei i zaznaczył, że Towarzystwo pragnie widzieć rozwój garncarstwa iłżeckiego i na cześć garncarstwa wzniesiono okrzyk „Niech żyje!”.

Następnie przemówił wiceburmistrz pan Marceli Pawelec dowodząc tego, że Towarzystwo pomaga garncarstwu iłżeckiemu i dziękując Towarzystwu za popieranie garncarstwa. Znowu wzniesiono okrzyk – niech żyje!

Przemówiła pani kierowniczka Wanda Szrajberówna. Jako kobieta, swoje przemówienie skierowała do kobiet, przedstawiając się jako koleżanka wszystkich garncarek. Wzniosła okrzyk „Niech żyją garncarki iłżeckie!”.

 

Przemówił garncarz Stanisław Pastuszkiewicz o uroczystości poświęcenia sztandaru i długim istnieniu cechu, o stanie, w jakim był przed paru laty, i o stanie obecnym, a jednocześnie zaznaczył, że TPPL popiera garncarstwo i podziękował Towarzystwu za wzięcie udziału w uroczystości. Powtórzył wiersz przez niego ułożony na dzień lania światła i drugi wiersz na dzień poświęcenia sztandaru. Wzniesiono okrzyk na cześć TPPL, odśpiewano Sto lat niech żyją nam.

O godzinie drugiej po południu goście opuścili dom gospody. Pozostali tylko przedstawiciele TPPL, wiceburmistrz i garncarze. O godzinie szóstej wieczorem pożegnano przedstawicieli Towarzystwa. Odjechali i na tym zakończono uroczystość dnia 2 lutego 1928 roku.

(c) Hanna Chudzikowska

(c) Łukasz Babula

 

 


[1] Towarzystwo Popierania Przemysłu Ludowego – por. przypis nr 77.

[2] Czesław Kostka Młodzianowski – (1885-1938), malarz, redaktor czasopism, organizator licznych wystaw sztuki ludowej. Absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Walczył w szeregach Legionów Polskich, za co został nagrodzony wieloma odznaczeniami. Długoletni dyrektor warszawskiego oddziału Towarzystwa Popierania Przemysłu Ludowego oraz Związku Towarzystw Przemysłu Ludowego. W ostatnim okresie swojego życia pracował w PKO oraz w ORBISIE.

[3] Wanda Szrajberówna – (1886-1962) malarka, pedagog, ceramiczka, absolwentka Szkoły Sztuk Pięknych w Warszawie. W latach 1925-1931 była kierowniczką Stacji Doświadczalnej dla Ceramiki Ludowej w Wiśniewie, działającej przy TPPL. W międzywojniu prowadziła dla garncarzy wiele kursów oraz warsztatów plastycznych i rzemieślniczych.

[4] Kościół farny pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, wzniesiony w pierwszej poł. XIV w. Wielkie drzwi – drzwi w wejściu głównym z dwoma drewnianymi skrzydłami. Portal wejścia wykonany został z piaskowca z trójkątnym frontonem, którego tympanon ozdobiony jest płaskorzeźbionym herbem Ostoja.

[5] Ksiądz Paweł Rajkowski – wikariusz i prefekt szkoły powszechnej w Iłży. Swoją funkcję pełnił w iłżeckiej parafii w latach 1925-1928.

[6] Wielki ołtarz – ołtarz główny, w prezbiterium fary, w centrum którego znajduje się obraz ze sceną Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Nastawa ołtarzowa pochodzi z 1629 r., zaś sam ołtarz (mensa) prawdopodobnie pochodzi z wcześniejszego okresu.

[7] Wojciech Kaczorowski – (1858-?).

[8] Franciszek Pastuszkiewicz – (1860-1929) ojciec Stanisława. Podstarszy cechu w latach 1927-1928, starszy cechu w latach 1928-1929.

[9] Stefan Ciepielewski mieszkał wówczas przy ul Bodzentyńskiej.

[10] Marceli Pawelec – (1890-1960) działacz samorządowy i społeczny. W latach 1919-1925 radny gminny, od 1925 r. pełnił urząd wiceburmistrza. Burmistrzem został w 1934 r. i sprawował tę funkcję aż do wybuchu II wojny światowej. Jeden z najważniejszych członków iłżeckiego Związku Peowiaków.

Mija miesiąc styczeń i 155 rocznica wybuchu powstania styczniowego. Mieszkańcom Iłży i sympatykom pragniemy przypomnieć miejsca i pamiątki w naszym mieście, nawiązujące do tamtych wydarzeń.

Zapraszamy do obejrzenia fotografii

 

W związki z zawiadomieniem burmistrza Iłży i Rady Miejskiej o złym stanie technicznym fragmentu kurtyny zachodniej, znajdującym się nad domostwami przy ul. Podzamcze 18, 20, 22, 24 zamieszczamy na naszym portalu zdjęcia przedstawiające problem. Fotografie pochodzą ze strony fb Zamek Iłża.

 

Paweł Nowakowski

Bardzo miło nam poinformować, że w niedzielę 14 stycznia 2018 roku w Kurii diecezjalnej miało miejsce spotkanie opłatkowe, zorganizowane przez księży Biskupów Diecezji Radomskiej Henryka Tomasika i Piotra Turzyńskiego, na które został zaproszony Łukasz Babula, aktywnie działający w Iłżeckim Towarzystwie Historyczno-Naukowym, pracownik Muzeum Regionalnego w Iłży. Wyróżnienie to związane było z udziałem Łukasza w tegorocznym Tygodniu Kultury Chrześcijańskiej. Łukasz Babula jest autorem nowatorskiej wystawy „Portret Sacrum. Wystawa fotografii z Pierwszej Komunii Świętej”, którą można było obejrzeć w październiku ubiegłego roku w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Radomiu.
Wystawa będzie powtórnie otworzona w Muzeum Regionalnym w Iłży, w maju 2018 roku. Już teraz serdecznie na nią zapraszamy.
Cieszymy się, że praca naszego Kolegi została doceniona i bardzo wysoko oceniona oraz że dzięki niemu nasze miasto i jego niezwykle ciekawa historia jest przybliżana szerszemu gronu odbiorców.
Gratulujemy osobistego sukcesu i życzymy kolejnych.

(fot. Jerzy Kutkowski)

We wrześniu 1939 r.  iłżecki zamek niespodziewanie odegrał jeszcze raz w swoich dziejach ważną  rolę militarną. Stał się w pełnym tego słowa znaczeniu twierdzą i kwaterą dowódcy obrony Iłży płk. Wł. Muzyki.  Tym samym przyjął na siebie intensywny  ostrzał artylerii niemieckiej. Wywołało to liczne uszkodzenia pozostałości starych murów. Szczególnie ucierpiała wieża główna, do której strzelano z działek przeciwlotniczych. Najpierw,  mało skutecznie,  pociskami o kalibrze 20 mm,  a następnie 88 milimetrowymi,

Wyłom w wieży głównej zrobiony przez pociski 88 mm (źródło: strona ilza.com.pl)

które przebiły ścianę wieży od strony wschodniej.  Na szczęście Niemcy nie kontynuowali ostrzału i wyłom nie został powiększony. Przez resztę wojny zamek doznał  tylko nieznacznych zniszczeń wynikających z użycia broni. Wiemy, że przy pozostałościach bastionu bramnego Niemcy ćwiczyli rzuty granatami, których eksplozje uszczupliły obecne tam ostańce.  Należy wspomnieć także o incydencie, który miał miejsce po tzw. wyzwoleniu,  poważnym uszkodzenie herbu Korab, znajdującym się na zamkowej wieży. Sprawcą  wandalizmu był młody ormowiec, który uczył się strzelać.  Z heraldycznej rzeźby mającej ponad pięćset lat  uczynił sobie tarczę strzelniczą .

Od zakończenia II wojny światowej wieża główna musiała czekać aż 13 lat na przeprowadzenia prac konserwatorskich. W 1950 r. był gotowy kosztorys i plan robót lecz pieniądze, które pierwotnie przeznaczono na iłżecki zamek przekazane zostały na chęciński. Nasz zabytek nie miał protektorów w kieleckim Wydziale Sztuki. Podobna sytuacja miała miejsce w 1920 r. kiedy środki wyasygnowane przez Ministerstwo Robót Publicznych na zamek w Iłży przekierowano na konserwację  Świętego Krzyża.

W roku 1954 pojawił się impuls  ożywiający sprawę remontu wieży.  W dniu 29 czerwca  w Życiu Radomskim ukazała się krótka informacja o  stanie ruin:

Iłża: Ruiny zamku w Iłży imponująco wyglądają już z daleka. Należy jednak stwierdzić, że ten historyczny zabytek, pozostający bez zabezpieczenia,  niszczeje z dnia na dzień. Sprawą tą winien się zainteresować Wydział Kultury przy Prezydium WRN w Kielcach i spowodować zabezpieczenie ruin przed całkowitym zniszczeniem.

Wzmianka o ruinach w Życiu Radomskim (fot. P.N.)

Ta skromna wzmianka został jednak dostrzeżona przez odpowiedni urząd.  W sierpniu zareagował Centralny Zarząd Muzeów i Ochrony Zabytków, który wysłał prośbę do konserwatora zabytków w Kielcach o zbadanie stanu ruin zamku w Iłży.  Termin przesłania informacji zwrotnej wyznaczono na 1 września 1954 r. Konserwator odpowiedział na pismo CZMiOZ dopiero w marcu 1955 r., donosząc o braku swoich kompetencji do oceny, bo „stan zabytkowych ruin wymaga przebadania przez inżyniera-architekta, rzeczoznawcę w zakresie konserwacji ruin” .

Anonimowa osoba/osoby walcząca o zabezpieczenie iłżeckich ruin postanowiła jeszcze raz skorzystać z siły prasy. Należy wyjaśnić, że ówczesne prawo (Ustawa Rady Państwa i Rady Ministrów  z dnia 14.12.1950 r. w sprawie rozpatrywania i załatwiania odwołań, listów i zażaleń ludności oraz krytyki prasowej.) nakazywało instytucjom zarówno centralnym jak i lokalnym weryfikowanie wiadomości prasowych i podejmowanie działań mających na celu „usunięcie ujawnionych przez krytykę prasową braków, uchybień i wadliwości …”

Czytelnik  „Nowej Wsi” napisał do redakcji tygodnika,  „że w Iłży na Górze Zamkowej niszczeje cenny zabytek historyczny, którego mury się walą, władze terenowe nie zabezpieczyły tej starej budowli.” Redakcja poszukując przyczyny tego stanu rzeczy napisała najpierw do Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Iłży. Skąd otrzymała odpowiedź, że władze iłżeckie nie mają na konserwację funduszy. Następnie interweniowała w Wydziale Kultury Wojewódzkiej Rady Narodowej w Kielcach, bezskutecznie. Na końcu zwróciła się do Prezydium WRN, które wreszcie skierowało sprawę we właściwym kierunku.

Należą się podziękowania nieznanemu członkowi Redakcji Nowej Wsi z Działu Korespondentów,  który przez  upór i konsekwencję  wyegzekwował podjęcie przez władze decyzji aby w 1956 r. przeprowadzono  remont sypiącej się  wieży. Co prawda prace nie rozpoczęły się jeszcze w tym samym roku (nie zdążono wykonać dokumentacji) ale już w następnym i zakończyły w 1958.  Do najważniejszych zadań remontowych  przy wieży należało: zaślepienie otworu wybitego przez niemiecką artylerię, spięcie obwodu wieży dwoma stalowymi obejmami i obmurowanie korony wieży

Wieża podczas remontu w 1958 r. (źródło: zbiory A. Bednarczyka)

Zdjęcie wieży wykonane 11 VI 1958 r. (źródło: Zbiory S. Jaroszka)

Naprawy pozostałych  elementów ruin zamku trwały jeszcze w 1959 r. i prawdopodobnie objęły tylko najbardziej zagrożone upadkiem fragmenty murów. Odpadające kamienie stanowiły zagrożenie szczególnie dla mieszkańców ul. Podzamcze. „Żądanie zabezpieczenia ruin zamku iłżeckiego wysuwali mieszkańcy m. Iłży w akcji przedwyborczej, jak również nadal to zagadnienie trapi mieszkańców tego miasta. Zabezpieczenie ruin przed obsuwaniem się, jest paląca koniecznością.”(frag.  pisma Prezydium Iłżeckiej PRN do Prezydium WRN w Kielcach z 16 IV 1958 r.).  Te postulaty choć nieuświadomione współczesnym mieszkańcom i władzom aktualne są również i dziś.

Fragment kurtyny zachodniej od strony miasta (fot. P.N.)

Jak długo utrzymają się niektóre kamienie? (fot. P.N.)

Stan muru wiszącego nad miastem (fot. P.N.)

Analizując dokumentacje remontu wieży w 1958 r. można zauważyć pewne prawidłowości obecne w innych konserwacjach  zamku.  Pierwszą rzucającą się w oczy wspólną cechą iłżeckich renowacji jest przewlekłość. Od powstania planów do ich realizacji  mijało kilka lub kilkanaście lat. Dokumentacja stawała się nieaktualna a obiekt tracił autentyczną materię.  Innym wspólnym rysem jest indolencja i nieskuteczność władz lokalnych, którym brak funduszy wystarczał na usprawiedliwienie bezczynności.

 

 

                                                                                  Paweł Nowakowski

W 1993 r. kombatanci zrzeszeni w iłżeckim  kole Światowego  Związku Żołnierzy Armii Krajowej  zwrócili się do władz samorządowych z inicjatywą wzniesienia pomnika upamiętniającego Maksymiliana Jakubowskiego oraz żołnierzy Polskiej Organizacji Wojskowej.  Po uzyskaniu akceptacji Rady Miejskiej, powołano do życia Społeczny Komitet Budowy na czele z przewodniczącym Mieczysławem Jastalskim. Dyskusje w gronie członków komitetu doprowadziły do powstania nowej koncepcji  pomnika, dedykowanej Bohaterom Ziemi Iłżeckiej, a ostatecznie  Obrońcom Ziemi Iłżeckiej. Problematyczne okazało się wyznaczenie lokalizacji pomnika. Komitet uważał, że najwłaściwszym miejscem będzie Rynek, na co nie uzyskano zgody części samorządowców i konserwatora zabytków. Ostateczna decyzja o wzniesieniu monumentu  na Placu 11 Listopada zapadła dopiero w drugiej połowie 1996 r.

W przeciwieństwie do sprawy dotyczących lokalizacji,  prace związane z projektem plastycznym posuwały się znacznie sprawniej.  Jednym z pierwszych zadań komitetu było znalezienie odpowiedniego twórcy. Przyjęto, że musi to być osoba znana, posiadająca  niekwestionowany dorobek artystyczny. Dzięki pośrednictwu  płk. Antoniego Hedy „Szarego” skontaktowano się z Szymonem Kobylińskim, który  nie przyjął zlecenia, lecz obiecał pomóc w znalezieniu odpowiedniej osoby. Rzeczywiście, wkrótce tematem zainteresował się wybitny rzeźbiarz prof. Jerzy Jarnuszkiewicz. Jego najgłośniejszym dziełem jest pomnik Małego Powstańca, znajdujący się dziś na warszawskiej Starówce.

Prof. Jerzy Jarnuszkiewicz z Małym Powstańcem w tle (źródło: culture.pl)

Projekt, który wykonał dla Iłży został zaakceptowany przez komitet, niestety nagła choroba artysty uniemożliwiła Mu samodzielną pracę przy rzeźbie. Rozpoczęto poszukiwania kompetentnego pomocnika. W pierwszej kolejności zwrócono się do czterech byłych asystentów profesora z ASP , którzy jednak nie podjęli współpracy.  Wtedy  przewodniczący zaproponował udział w pracach przy pomniku swojemu bratankowi  Norbertowi Jastalskiemu. Był przekonany, że jego talent i łączące Go  z Maksymilianem Jakubowskim więzy krwi, zaowocują zaangażowaniem i ukończeniem zadanego dzieła. Początkowo młody rzeźbiarz nie wiedział  z kim będzie współpracował. Dopiero po zapoznaniu się z  projektem i jego autorem uświadomił sobie, jak przed trudnym stanął wyzwaniem.

Znalezienie potencjalnego pomocnika było tylko pierwszym krokiem, kolejnym zaś była akceptacja jego osoby przez prof. Jarnuszkiewicza. Sprawdzianem umiejętności młodego rzeźbiarza było wykonania stelaża rzeźby.  Gdy konstrukcja była już gotowa  Jarnuszkiewicz przyjechał do Iłży, obejrzał ją i zadał młodemu twórcy tylko jedno pytanie dotyczące pewnego wymiaru. Po uzyskaniu odpowiedzi profesor podpisał dokumenty umowy z komitetem, powierzając Norbertowi Jastalskiemu dalsze prace plastyczne.

J. Jarnuszkiewicz i N. Jastalski w dniu odsłonięcia pomnika (fot. ze zbiorów N. Jastalskiego)

Profesor przyjeżdżał jeszcze kilkukrotnie do Iłży. Jedna z wizyt trwała tydzień, wtedy obaj twórcy mogli wspólnie pracować oraz lepiej się poznać. Wpłynęło to na postanowienie Jarnuszkiewicza o rezygnacji z honorarium oraz przekazaniu Norbertowi  Jatalskiemu pełni  decyzyjności co do pomnika. Zgodził się również na wprowadzenie przez niego pewnych zmian w projekcie. Najistotniejszą z nich było zastąpienie słupka granicznego znakiem krzyża, co pogłębiło symboliczną wymowę całości. Dodatkowo na krzyżu, młody artysta umieścił dwie rysy  nawiązujące do cięć z obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, sygnalizując tym maryjny charakter polskiej  wiary.

Ważną częścią pomnika jest 6 tablic  zamocowanych na obwodzie kolumny. Nawiązują one do obrońców ziemi iłżeckiej z różnych okresów historycznych.  Zostały one zaprojektowane i wykonane samodzielnie przez  prof. Jarnuszkiewicza.

Krzyż z cięciami (fot. P.N.)

Ważnym wyposażeniem pomnika są urny wmurowane w cokół. Zrobione zostały z łusek pocisków armatnich przez dh. Władysława Jastalskiego. W jednej z nich umieszczono akt erekcyjny, w pozostałych, ziemię z pół bitewnych i miejsc kaźni: Westerplatte, Monte Cassino, Piotrowego Pola,  Katynia,  Oświęcimia, Skarżyska-Brzasku, Iłży (Kluskowy Borek, z pola bitwy 1939 r., posesji gdzie znajdował się posterunek żandarmerii niemieckiej).

Za pomnikiem wzniesiono tzw. mur pamięci, przeznaczony do instalacji tablic upamiętniających poległych i pomordowanych w okresie od najazdu tatarskiego do zbrodni komunistycznych.  Do wyposażenia pomnika należą także 4 znicze, zaprojektowane przez Norberta Jastalskiego a wykonane przez kowala – artystę Pawła Winiarskiego.

Rzeźba orła powstawała w odlewni p. Tomasza Zwolińskiego od lipca do Świąt Bożego Narodzenia 1997 r.  Później oczekiwała ponad pół roku na wykonanie odlewu. W tym okresie uległa częściowemu uszkodzeniu co skutkowało pracochłonną rekonstrukcją i niewielką zmianą formy. Ustawiona została na cokole w listopadzie 1998 r. , a uroczyste odsłonięcie i poświęcenie pomnika miało miejsce 15 listopada.  Poświęcenia dokonał proboszcz iłżeckiej parafii ks. Stanisław Hamera oraz kapelan garnizonu radomskiego ks. mjr. Henyk Burzyński. Podczas tej uroczystości przewodniczący SKB p. Mieczysław Jastalski tak dziękował artystom:

Panu prof. Jerzemu Jarnuszkiewiczowi i Norbertowi Jastalskiemu składam uniżone podziękowania. Niech słowa „Bóg Wielki zapłać” dadzą odpowiednią wymowę tego co chciałbym tymi słowami wyrazić. Był taki czas kiedy zwątpiłem w pomyślne zakończenie tego co zamierzaliśmy przy pomniku zrobić. Nagła choroba prof. Jarnuszkiewicza i mnie załamała. Chyba Duch Święty natchnął mnie aby powiązać sprawę rzeźb poprzez wprowadzenie Norberta Jastalskiego do dalszego kontynuowania prac przy modelowaniu orła i pozostałych elementów pomnika. Zgoda prof. Jarnuszkiewicza i późniejszy trzykrotny pobyt w Iłży w czasie modelowania orła spowodował ostateczną akceptację Norberta Jastalskiego jako dojrzałego artystę rzeźbiarza. W ten to sposób wykonawcą orła, zwieńczenia słupowego, tablic pamięci i liternictwa jest nasz ziomek, prawnuk Maksymiliana Jakubowskiego.

Jerzy Jarnuszkiewicz zmarł w 2005 r. a rzeźba w Iłży jest Jego ostatnią pracą.

Podpisy rzeźbiarzy na górnym cylindrze kolumny (fot. P.N.)

Płyty z kolumny pomnika (fot. P.N.)

 

W artykule o pomniku Obrońców Ziemi Iłżeckiej nie można pominąć osoby przewodniczącego SKB. W jego sprawozdaniu na okoliczność zakończenia budowy pomnika, pozostali członkowie komitetu zamieścili aneks, w którym podkreślają szczególne zasługi Mieczysława Jastalskiego.

Ś.P. Mieczysław Jastalski na obchodach Dnia Niepodległości w 2011 r. (fot. P.N.)

Na szczególną wdzięczność zasługuje Pan Mieczysław Jastalski, który jako przewodniczący Społecznego Komitetu Budowy Pomnika oddał się bez reszty przyjętemu obowiązkowi (…) Mimo wszelkich przeciwności człowiek ten nie ugiął się; nie szczędząc swego czasu, sił, posiadanych przez siebie środków technicznych i pieniężnych doprowadził budowę pomnika do szczęśliwego finału (…)

Komitetowi udało się zmobilizować znaczną część lokalnej społeczności do akcji budowy pomnika. Z wpłat pieniężnych zebrano  49 400,96 zł, wartość darowizn (materiały budowlane, złom, odlewy elementów) oszacowano na 152 630,12 zł, a  usługi wyceniono na 50 000 zł.  W sumie  ze  wszystkich  form  gromadzenia środków uzyskano przychód 252 031,08 zł. Niestety, nie wystarczył on na całkowite pokrycie wydatków.  Komitet nie wypłacił zobowiązań na kwotę 21 225,64 zł.  Wierzycielem  68% zadłużenia był przewodniczący M. Jastalski, a prawie 19 % N. Jastalski. Wynika z tego, że  rodzina Jastalskich nie tylko aktywnością i talentem przyczyniła się do powstania pomnika ale także poniosła  znaczny ciężar finansowy.

 

Paweł Nowakowski

Łukasz Babula

 

Dom i ogród Sunderlandów

Miejsce spotkań z historią i literaturą

 

Zaczynając opowieść o domu i ogrodzie Sunderlandów, na wstępie trzeba przywołać postać Stanisława Staszica, bez którego ta opowieść nie byłaby możliwa.[1] To dzięki jego idei uprzemysłowienia Królestwa Polskiego i staraniom, w Iłży osiedliła się rodzina Sunderlandów, która założyła fabrykę fajansu w małym miasteczku bez żadnych tradycji przemysłowych, za to z zapleczem surowcowym od wieków wykorzystywanym przez miejscowych garncarzy.[2] Decyzja Staszica o założeniu farfurni była znacząca w dziejach miasta biskupiego. Wdzięczność iłżan dla tego działacza oświeceniowego przejawiła się między innymi w tym, że jego imieniem nazwano największe osiedle mieszkaniowe w Iłży[3] oraz tym, że został on patronem szkoły zawodowej.[4] Warto dodać, że przed wybudowaniem nowego budynku zawodówki, na jej miejscu stał drewniany barak szkolny, w którym pod koniec swojego życia plastyki uczyła Celina Sunderland.[5]

Po tym jak Lewi Selig sprowadził się z Warszawy do Iłży, przebudował stary spichlerz zbożowy i urządził w nim fabrykę, której wyroby były rozprowadzane w kraju i za granicą. Po jej upadku, który nastąpił z końcem XIX wieku, farfurnia została zamieniona na dom mieszkalny, w którym Sunderlandowie przebywali aż do wybuchu II wojny światowej. Po jej zakończeniu kamienica została sprzedana i osiedlili się w niej nowi mieszkańcy. Historia domu trwała dalej, tak jak stary kasztanowiec rosnący przed głównym wejściem do budynku, być może zasadzony przez kogoś z dawnego rodu emigrantów angielskich.[6]

Parcela, na której stał spichlerz leżała na terenie upaństwowionym po ostatnim rozbiorze Polski i rozciągała się na krańcach wzgórza zamkowego przy trakcie do Solca (ulica Podzamcze) na wprost placu targowego. W jej wschodniej części, ze względu na dużą pochyłość terenu, zasadzono sad, a pomiędzy drzewami owocowymi zapewne krzewy i warzywa. Nie można określić dokładnie, w którym momencie postawiono tam drewnianą altankę, przypuszczać jednak należy, że stała tam już w okresie międzywojennym.[7]

Miejsca, o których była mowa powyżej (dom i ogród), określane są dosyć rozmaicie zarówno w literaturze przedmiotu, artykułach prasowych, jak i dokumentach.[8] Spośród wielu określeń najbardziej odpowiednim dla budynku, w którym mieściła się fabryka fajansu, jest „dom Sunderlandów”, ze względu na to, że przez ponad sto lat był to dla tej rodziny dom, i kamienica nadal pełni taką funkcję. Nazwa „ogród” dla wschodniej części parceli jest najbardziej poprawna, ponieważ miejsce to jest ogrodzone i oprócz drzew owocowych rosną tam także warzywa i kwiaty.

Zarówno kamienica jak i pobliski ogród od zawsze były miejscem spotkań. Pierwszym takim wydarzeniem było spotkanie dwóch kultur: angielskiej i polskiej, a także judaizmu postępowego z tradycyjną kulturą Żydów aszkenazyjskich.[9] Prowadzenie fabryki i handel jej wyrobami sprawił, że do dawnego miasta biskupiego przyjeżdżali rozmaici kontrahenci i ludzie interesu. Przez cały okres pobytu w Iłży Sunderlandowie odwiedzani byli przez liczną rodzinę oraz miejscową elitę i zacnych mieszczan.[10] Najbardziej znaczącym spotkaniem pozostaje jednak to, do którego doszło latem 1917 roku, pomiędzy spokrewnionym z rodziną Sunderlandów poetą i przyjaźniącą się z nimi lekarką.[11] Okazję do spotkania z domownikami i ich gośćmi stwarzała też droga prowadząca do ruin zamku a biegnąca przez podwórko posesji. Takie właśnie spotkanie zachował w swej pamięci Adam Bednarczyk, późniejszy badacz związków Leśmiana z Iłżą.[12] Należy uwzględnić jeszcze jedno spotkanie, jakie miało miejsce w ostatnim okresie działalności fabryki fajansu, i które wywarło duży wpływ na garncarstwo w regionie. Mowa tu o zetknięciu się garncarzy ludowych z procesem wytwórczym oraz wzorami naczyń wcześniej im nie znanymi.[13] Obecnie dom i ogród są miejscem spotkań z historią (dotyczącą głównie Iłży i rodziny Sunderlandów) oraz z literaturą, w tym szczególnie tą związaną z Leśmianem. Wchodząc na podwórko i dalej do ogrodu, część ze zwiedzających posesję przy ul. Podzamcze 38 jest świadoma miejsca, do którego dotarła. Jeżeli odwiedziny nastąpiły po raz pierwszy, to jest to okazja do konfrontacji wyobrażeń o miejscu znanym właśnie tylko z literatury.

Obecność malinowego chruśniaka w opracowaniach dotyczących twórczości Leśmiana oraz przypisywanie przez lata wyjątkowych właściwości temu miejscu sprawiło, że ogród na zboczu wzgórza zamkowego stał się już, lub pretenduje do miana miejsca mitycznego.[14] Można przypuszczać, że każdy kto czytał cykl wierszy W malinowym chruśniaku spodziewa się doświadczyć tu niezwykłej atmosfery. Warunki naturalne, cisza oraz śpiew ptaków gnieżdżących się w pobliskich drzewach, z pewnością sprawiają, że jest to miejsce niezwykłe.

Historia po II wojnie światowej

Okres okupacji był trudnym czasem dla całej społeczności miasta, które ucierpiało podczas działań wojennych. Kamienica i ogród przetrwały. Po wojnie ostatni spadkobierca sprzedał parcelę z budynkami mieszkańcom pochodzącym z Iłży.[15] Nowi właściciele zadomowili się w niej i ich życie toczyło się dalej, a po dawnych lokatorach zostały strzępki wspomnień, zbierane później przez historyków i regionalistów. Z czasem teren dawnej fabryki zamienił się w sielskie podwórko, na którym panowała wiejska atmosfera, a oprócz ludzi można było spotkać na nim i zwierzęta. Ta atmosfera sielskości trwa zresztą do dzisiaj.

Przez ostatnie ćwierćwiecze zarówno w kamienicy jak i w ogrodzie toczyło się zwykłe życie. Od czasu do czasu ktoś zapytał mieszkańców o malinowy chruśniak, który nie był powszechnie dostępny, zarazem jednak jego furtki nie były też zamknięte dla obcych.[16] Ważną osobą dla tego miejsca jest pan Janek – powszechnie nazywany Jasiem.[17] Przez lata zajmował się on podwórkiem oraz ogrodem, i to właśnie dzięki niemu niepowtarzalny sielski klimat, stworzony głównie przez rustykalny wygląd budynków gospodarczych, stare ogrodzenie i zróżnicowaną roślinność – został zachowany. Ogród założony przez emigrantów z miasta Sunderland utrzymał swój „angielski” wygląd charakteryzujący się swobodną kompozycją wywołującą nastój sentymentalno-wspomnieniowy.[18]

Jesienią ubiegłego roku ogród został „otwarty” dla wszystkich. Jednym z pierwszych odwiedzających był potomek rodu Sunderlandów.[19] Należy zaznaczyć, że przez dziesięciolecia malinowy chruśniak poszukiwany był przez całe pokolenia historyków, literatów oraz wielbicieli poezji Leśmiana, i że w przyszłości także będzie on przyciągał ludzi pasjonujących się literaturą – zarówno piękną, jak i naukową.[20]

Działania podjęte w Iłżeckim Roku Leśmianowskim

Uchwałą Rady Miasta rok 2017 został ogłoszony Rokiem Bolesława Leśmiana. [21] Do obchodów tego szczególnego wydarzenia zostały zaangażowane instytucje związane z kulturą i oświatą. Z tej okazji Iłżeckie Towarzystwo Historyczno-Naukowe, jak również osoby blisko związane z Towarzystwem, zaproponowały nazwę dla roku 2017 – Iłżecki Rok Leśmianowski oraz logo, które było punktem wyjścia do oprawy graficznej różnego rodzaju projektów i wydarzeń. Była to podstawa do kolejnych działań, których głównym celem stało się przybliżenie odbiorcom unikalnych wartości miejsc, które Leśmian odwiedził podczas swojego pobytu w Iłży.[22] Działanie podjęte przez członków ITH-N miały różnoraki charakter, można je jednak zamknąć w trzech grupach: 1) prace porządkowe i naprawcze, 2) stworzenie produktów regionalnych, 3) organizacja wydarzeń kulturalnych.

Prace w ogrodzie i na podwórku zaczęły się już wczesną wiosną. Najpierw teren został wielokrotnie wygrabiony. W jego wschodniej części posadzono maliny. Następnie wykonano ławki i schody prowadzące do ogrodu. Wzmocniono także płot i zrekonstruowano jego dalsze części. Odratowano także altankę i pokrytą ją dachem z gontu. Ponadto dawna ścieżka prowadząca na zamek również została uporządkowana.[23]

Wraz z obchodami IRL powstała idea, aby stworzyć produkty regionalne, które będą odwoływać się do poezji Leśmiana oraz na trwale wpiszą się w ofertę iłżeckich wytwórni rodzinnych, a jednocześnie swoją estetyką będą nawiązywały do malinowego chruśniaka. We współpracę zaangażowała się cukiernia, kwiaciarnia i lodziarnia, a jej rezultatem są oryginalne i rozpoznawalne wyroby, których nazwy zostały zaczerpnięte z tomiku Napój cienisty oraz z Klechd polskich.[24] Co ważniejsze, każde z przedsiębiorstw biorących udział w przygotowaniu produktów jest przedsiębiorstwem rodzinnym, prowadzonym od wielu lat i trwale zakorzenionym w Iłży.[25] W wyniku współpracy powstały: Znikomek – kruche ciasto z nadzieniem malinowym, Montewka – bukiecik kwiatów oraz Tajemnik – deser lodowy z ukrytą w nim niespodzianką. Każdy z produktów opatrzony został logiem IRL z fragmentem odpowiedniego wiersza Bolesława Leśmiana. Również miejsca, gdzie można nabyć te wyroby, oznaczone są logiem, dla którego tło stanowi ogród. Wśród nich wyróżnia się lodziarnia, której elementy wystroju nawiązują do malinowego chruśniaka oraz do czasu kiedy Iłża była odwiedzana przez poetę. Oprócz tego na jednej ze ścian widnieje wiersz W malinowym chruśniaku. Ogród zatem rozrósł się i jest obecny w ważnych dla miasta miejscach.[26]

Pierwszym wydarzeniem, jakie odbyło się ogrodzie Sunderlandów, była Akademia Pana Jana. Ogród stał się na ten czas sceną zmagań recytatorskich i plastycznych dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym. Podczas akademii panowała swobodna atmosfera pikniku rodzinnego. Impreza była także okazją do spotkania najmłodszych dzieci i ich bliskich z twórczością patrona Akademii – Jana Brzechwy oraz z historią miasta Iłży zawartą w podaniach  o legendarnej kaczce. Dodatkowym spotkaniem był przyjazd laureatów konkursu recytatorskiego Bolesław Leśmian i jego światy jaki odbył się w Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku.[27]

Historia, którą opowiadał poeta o wygraniu rajdu rowerowego w Paryżu, dała natomiast początek innej inicjatywie – „Retrorajdowi ścieżkami Leśmiana”.[28] Jeszcze innym bodźcem do zorganizowania rajdu była fotografia znaleziona w jednym z pokojów kamienicy, przedstawiająca grupę młodzieży na wycieczce rowerowej. Tym razem miejscem spotkania uczestników retrorajdu było podwórko przed kamienicą Sunderlandów, z którego prowadzi ścieżka biegnąca na pola rozciągające się za wzgórzem zamkowym. Zaproszeni do udziału pasjonaci starych rowerów przypomnieli historyczną wyprawę radomskich cyklistów, która odbywa się na drodze z Radomia do Iłży 130 lat temu.[29] Kolejnym wydarzeniem, w którym twórczość poety połączyła się z historią miejsca oraz ze współczesnością, był bieg zatytułowany „Siódemka w podobłoczach”. Trasa biegu prowadziła znowu polnymi ścieżkami a jego zakończenie miało miejsce nieopodal wieży głównej, która stała się swoistym punktem orientacyjnym. Rzeźba zamkowej baszty stanowiła również trofeum dla najlepszych biegaczy. Wszyscy uczestnicy dostali medal, który w legendzie miał wpisany cytat z wiersza Z lat dziecięcych pochodzącego z cyklu W chmur odbiciu. Po zakończeniu biegu odbył się też wykład na temat losów zamku biskupów krakowskich. Następnym wydarzeniem, które nawiązywało do idei spotkania, był koncert „Przystanek poezja – Leśmian po indyjsku”. Zainteresowanie kulturą dalekiego wschodu w tym także historią Indii jest widoczne w wierszach Leśmiana (Asoka, Dżananda, Pururawa i Urwasi,) zatem zaproszenie artystów łączących jego poezję z muzyką indyjską miało swoją motywację w twórczości poety. Sam projekt muzyczny był natomiast spotkaniem poezji Leśmiana z poetami indyjskimi, zaś dla członków zespołu była to okazja do odwiedzin malinowego chruśniaka[30]. Warto dodać, że odległość miedzy chruśniakową altanką a rodzinnym domem jednego z muzyków wynosi niespełna 6 tyś. kilometrów. Ostatnim, zrealizowanym do tej chwili wydarzeniem, była wystawa grafik prezentowanych przy okazji Konferencji z okazji 140. rocznicy urodzin Bolesława Leśmiana, która odbyła się 9 września 2017 roku i zorganizowana została przez Towarzystwo Regionalne Hrubieszowskie. Wystawa ta jest także częścią obchodów Iłżeckiego Roku Leśmianowskiego.[31]

Podsumowując powyższą opowieść – kamienica, w której mieszkali Sunderlandowie, oraz ich ogród od zawsze były miejscem spotkań kultur i ludzi, i przez obecne działania osób związanych z ITH-N-em miejsca te będą służyć wszystkim tym, którzy będą chcieli doświadczyć historii i literatury oraz przede wszystkim sztuki, gdyż w ostateczności tylko ona zostaje nam po ludziach, którzy odeszli. Kiedy oni milczą, przemawia za nich to, co po sobie zostawili.

[1] J. Brzechwa, Niebieski wycieruch, Wspomnienia o Bolesławie Leśmianie, red. Zdzisław Jastrzębski, Lublin 1966, s. 81.

[2] Rodzaj gliny używanej przez iłżeckich garncarzy nie był najlepszy do wyrobu fajansu. W okolicznych lasach jednak znajdowały się pokłady surowca, z którego można było produkować ten rodzaj ceramiki. Zob. J. Moniewski, Fabryka fajansu w Iłży. 1823-1885, Radom 1992, s. 9, 65-67.

[3] Osiedle Stanisława Staszica obejmuje 19 bloków mieszkalnych. Ponadto na jego terenie mieści się pawilon handlowy, przedszkole, dom kultury oraz Zakład Energetyki Cieplnej.

[4] Obecnie Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych im. Stanisława Staszica. Patronem szkoły Staszic jest od 1 września 1992 r., Historia szkoły, http://www.zspilza.pl/o-szkole/historia-szkoly, dostęp 27.08.2017 r.

[5] B. Kwiecińska, Okruchy szkolnych wspomnień, red. Jan Krupa, Białystok 2010, s. 40.

[6] Kiedyś na podwórku rosły dwa kasztanowce. Zob. A. Bednarczyk, Taka cisza w ogrodzie… Iłżeckie miłości Leśmiana, Warszawa 1992, s. 3

[7] Informacje o obecności altanki w sadzie przed II wojną światową pochodzą z przekazów ustnych. Wiek najstarszych elementów oraz sposób ich obróbki potwierdzają jednak tę teorię. Zob. M. Piątkowska, To pani Dora!, „Gazeta Wyborcza”, 8-9 listopada 1997 r., s. 12.

[8] Przeważnie nazwy te niepoprawnie identyfikują zarówno miejsce, jak i historię budynku, i część parceli gdzie znajduje się ogród. Ponadto nader często można spotkać także ich błędną pisownię.

[9] Lewi Selig Sunderland i jego rodzina była rodziną zasymilowaną. Asymilacja i liberalizacja wartości religijnych nie jest równoważnikiem judaizmu postępowego (reformowanego), ale są to jego cechy.

[10] J. Brzechwa, op. cit., s. 81.

[11] J. Brzechwa, op. cit., s. 81, 99.

[12] A. Bednarczyk, op. cit., s. 3-4.

[13] Jan Kitowski, ojciec wybitnego ceramika ludowego Wincentego Kitowskiego, po upadku fabryki założył własny warsztat. Zob. K. Latawiec, Okres niewoli narodowej (1870-1914), [w:] Miasto w nowej odsłonie – monografia Iłży, Iłża 2014, s. 171-172.

[14] Por. J. M. Rymkiewicz, Leśmian. Encyklopedia, Warszawa 2001.

[15] Ostatnim spadkobiercą rodzinnego majątku była Czesława Sunderland. Działka oraz nieruchomości zostały sprzedane w 1955 r.

[16] M. Piątkowska, op. cit., s. 12.

[17] Jan Bauch mieszka w kamienicy od urodzenia, czyli od roku 1947.

[18] Por. L. Majdecki, Historia ogrodów. Przemiany formy i konserwacja, Warszawa 1981, s. 473-570.

[19] M. W. Trojanowska, Trzy pytania po spotkaniu z Danielem Brzeszczem, „Bibliotekarz Radomski”, nr 1, 2017, s. 30.

[20] S. Mijas, Ojczyzna w ojczyźnie, Łódź 1976, s. 189-202.

[21] Uchwała Rady Miasta Iłża z 30.12.2016 r.

[22] P. Nowakowski, Iłżecki Rok Leśmianowski, http://www.ilzahistoria.pl/aktualnosci/ilzecki-rok-lesmianowski/, dostęp: 27.08.2017

[23] P. Nowakowski, Maliny i tablice informacyjne, http://www.ilzahistoria.pl/aktualnosci/maliny-i-tablice-informacyjne/, dostęp: 27.08.2017; Ł. Babula, Chruśniakowa altana, http://www.ilzahistoria.pl/ aktualnosci/chrusniakowa-altanka/, dostęp: 27.08.2017.

[24] K. J. Latuch, Iłżecki Rok Leśmianowski, „Kurier Zamojski”, styczeń 2017.

[25] P. Nowakowski, Rok Leśmianowski. Nowe akcenty leśmianowskie w Iłży, http://www.ilzahistoria.pl/ rok-lesmianowski/nowe-akcenty-lesmianowskie-w-ilzy/, dostęp: 27.08.2017.

[26] Ł. Babula, Smak tradycji, http://www.ilzahistoria.pl/aktualnosci/smak-tradycji/, dostęp: 27.08.2017.

[27] Ł Babula, Pan Jan i jego akademia w Iłży, http://www.ilzahistoria.pl/aktualnosci/pan-jan-i-jego-akademia-w-ilzy/, dostęp: 27.08.2017; P. Nowakowski, Słowo o Akademii Pana Jana, http://www.ilzahistoria.pl/aktualnosci/slowo-o-akademii-pana-jana/, dostęp: 27.08.2017.

[28] Z. Jastrzębski, Zejście w Parnasu, Wspomnienia o Bolesławie Leśmianie, red. Zdzisław Jastrzębski, Lublin 1966, s. 11.

[29] Ł. Babula, Rowerem przez iłżeckie dróżki, http://www.ilzahistoria.pl/aktualnosci/rowerem-przez-ilzeckie-drozki/, dostęp: 27.08.2017; Ł. Babula, Retrorajd – retrofotografie, http://www.ilzahistoria.pl/ aktualnosci/retrorajd-retrofotografie/, dostęp: 27.08.2017.

[30] Niezwykły koncert w Iłży. Poezja Leśmiana w językach marathi i hindi, http://www.mojradom.pl/niezwykly-koncert-w-ilzy-poezja-lesmiana-w-jezykach-marathi-i-hindi/, dostęp: 27.09.2017.

[31] Na wystawę składało się dziewięć grafik autorstwa Norberta Jastalskiego. Teksty do grafik zostały napisane przez Łukasza Babulę. Por. P. Nowakowski, Konferencja w Hrubieszowie, http://www.ilzahistoria.pl/category/rok-lesmianowski/, dostęp: 27.09.2017.

« 1 z 6 »

Członkowie Iłżeckiego Towarzystwa Historyczno-Naukowego mieli możliwość wzięcia udziału w otwarciu Wystawy fotografii z Pierwszej Komunii Świętej, której autorem jest Łukasz Babula – pasjonat historii, fotografii, regionalista i odkrywca niezwykłych miejsc, zaułków, rzeczy… Wystawę można obejrzeć w  Miejskiej Bibliotece Publicznej w Radomiu, a zorganizowano ją w ramach Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej. Zdjęcia komunijne zaprezentowane na wystawie, zbierane kilka lat, ukazują świat i dzieci, z różnych zakątków Polski, fotografowane na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Łączy je nie tylko zapisane na zdjęciu ważne wydarzenie religijne ale i uchwycone przez autorów subtelne, delikatne emocje towarzyszące tej chwili. Na fotografiach można też zobaczyć jaki był świat kilkadziesiąt lat temu – o tym opowiedzą nam stroje, tło, przedmioty towarzyszące portretowanym.

Panu Łukaszowi gratulujemy i dziękujemy za opowieść o prezentowanych zbiorach.

Barbara Celuch