Dziegieć z miodem czyli o konserwacji ruin zamku Iłża

Dziegieć z miodem czyli o konserwacji ruin zamku Iłża

W artykule pt. Projekt „Zaślepianie” , opublikowanym 10.07.2021 r. na stronie ilzahistoria.pl,  dokonano krytycznej oceny „Projektu konserwacji i odtwarzania części murów zamku górnego w Iłży w zakresie niezbędnym dla zachowania i ustabilizowania konstrukcji zabytku”.  Przypomnę pokrótce główne zarzuty do projektu: niedostatecznie rozeznano historyczną formę obiektu i jego przemiany; nie uwzględniono obecności kilku otworów okiennych w zaplanowanych do odbudowy murach; w planowaniu ciągów komunikacyjnych (schodów) nie wzięto pod uwagę ich pierwotnych przebiegów; zwieńczenia murów zaprojektowano tak jakby  były to elementy kompletne, zubażając tym samym formę ruin  do linii poziomych i lekko skośnych. Z listy krytycznych uwag Mazowiecki  Wojewódzki Konserwator Zabytków uznał za słuszne uzupełnienie projektu o dwa otwory okienne i  zachowanie autentycznej posadzki w pomieszczeniu kredensu (została zakryta nową posadzką).

Rok trwała renowacja zamku górnego w Iłży. 4 czerwca 2022 r. obiekt ponownie został udostępniony dla ruchu turystycznego. Zachwyt i uznanie to najczęstsze reakcje odwiedzających odnowione ruiny. Pozytywne opinie o renowacji powszechne są w mediach społecznościowych. To oczywiste sygnały, że odbudowa osiągnęła cel wizerunkowo-propagandowy. Korzystną ocenę  ostatnich dokonań wzmacniają pochlebne komunikaty medialne (generowane głównie przez beneficjentów mniemanego sukcesu) oraz sprawne zarządzanie obiektem. Zatrudniono nowe pracownice do obsługi ruchu turystycznego, zracjonalizowano godziny otwarcia, uruchomiono sklepik z pamiątkami.  Dzięki tym działaniom  zamek zaczął intensywnie żyć,  stał się miejscem licznych imprez,  wykorzystywany jest jego potencjał. Ważnym osiągnięciem właściciela obiektu było pozyskanie zewnętrznych środków na odbudowę i przychylności Urzędu Konserwatorskiego oraz doprowadzenie do renowacji. Natomiast sam przebieg prac i ich rezultat nie powinien być powodem chluby dla żadnej ze stron zaangażowanych w proces renowacji.

PRZEBIEG PRAC

16 czerwca 2021 r., Gmina Iłża podpisała umowę w firmą Goplan-art, wykonawcą renowacji zamku. Prace miały trwać cztery miesiące, jednak szeroki zakres zaplanowanych działań jak i niewielka liczba delegowanych na zamek pracowników wskazywały, że nie zakończą się w wyznaczonym terminie.  Na wstępie przystąpiono do czyszczenia murów z roślinności i luźnego materiału wierzchniego. Zakres rozbierania murów stał się przyczyną konfliktu między generalnym wykonawcą, a podwykonawcą p. Filipem Politem, który wyraził publicznie dezaprobatę do polecenia murowania na  rumoszu.  Po opublikowaniu filmu ukazującego problem, umowę z p. Politem rozwiązano ( https://www.youtube.com/watch?v=9Iv_uHllomQ ), a przepływ informacji o przebiegu robót został zablokowany przez wykonawcę i inwestora. Dlatego nie ma pewności czy wszystkie zalecenia wskazane przez projekt konserwatorski zostały zrealizowane np. odsolenie murów. Niektóre z zaleceń wykonywano dopiero po ukazaniu się w mediach społecznościowych informacji o ich braku . Tak było z nakryciem murów. Czynność ta  powinna zostać zrealizowana  już podczas prac wstępnych. Osuszenie murów było warunkiem właściwego przeprowadzania dalszych działań konserwatorskich. W rzeczywistości mury przykryto dopiero po emisji filmu p. Bartka Swata, w którym wspomniano o tym zaniedbaniu.   (https://www.facebook.com/100003618186597/videos/916775585537207 , emisja 25 lipca 2021 r. , od 6’40’’). Na placu robót więcej pracowników pojawiło się dopiero we wrześniu. Zwiększono tempo prac, ustawiono drugi dźwig. Na początku listopada miało miejsce obsunięcie się fragmentu nowo wznoszonego muru. Wyłom został pospiesznie uzupełniony, a niepowodzenie wyciszono. Nie zakończono prac w wyznaczonym terminie. Trwały do początku grudnia 2021 r. przy czym murowano jeszcze podczas przymrozków, co prawdopodobnie było przyczyną późniejszego pękania kamieni.

Ostatnim etapem renowacji zrealizowanym już w 2022 r., było wzniesienie drewnianym przypór przy wieży głównej oraz instalacja dwóch metalowych ram na schodach prowadzących do wieży. Ramy w pierwszym ustawieniu stanowiły niebezpieczeństwo dla zwiedzających. Po zasygnalizowaniu problemu na stronie fb Zamek Iłża, położenie ram skorygowano.

Na zdjęciach pierwsze ustawienie ram, po zamieszczeniu informacji na fb o złej i niebezpiecznej instalacji ustawienie ram zostało poprawione.

OCENA PRZEDSIĘWZIĘCIA

Ocena realizacji projektu wymaga uzyskania odpowiedzi na kila pytań: Czy projekt opracowano zgodnie z zasadami wyszczególnionymi w Karcie Ochrony Historycznych Ruin?   Czy projekt opracowany został na podstawie pełniej wiedzy o historycznym obiekcie? Czy renowacja została przeprowadzona zgodnie z zasadami sztuki konserwatorskiej? Czy obiekt w nowej odsłonie nie utracił  istotnych dla zbytku wartości?

Rozpocznijmy od analizy tytułu projektu, który brzmi Projekt konserwacji i odtwarzania części murów zamku górnego w Iłży w zakresie niezbędnym dla zachowania i ustabilizowania konstrukcji zabytku. Zakres prac, z pewnością przekroczył znacznie poziom niezbędny do  ustabilizowania konstrukcji zabytku. Karta Ochrony Historycznych Ruin dopuszcza konsolidację i wzmocnienie elementów, ale przy zachowaniu zasady minimum interwencji ( http://www.icomos-poland.org/pl/dokumenty/uchwaly/130-karta-ochrony-historycznych-ruin.html ). Nie można uznać, że zasada ta respektowana była na zamku Iłża gdyż nowe nadbudowy zdominowały i pochłonęły prawie całkowicie historyczne mury. Przy czym konserwator przyjął dziwną koncepcję zakrywania reliktów zamiast ich eksponowania.

Artykuł „Projekt zaślepianie” zakończony został uwagą o konieczności prowadzenia właściwego nadzoru konserwatorskiego i budowlanego, jako warunku sine qua non  powodzenia  przedsięwzięcia. Wielokrotnie podczas trwania prac można się było przekonać, że nadzory są niewydolne. Świadczyła o tym przede wszystkim jakość prac murowych,  (brak jednorodnych, uporządkowanych  wątków muru, narożniki bez pionów i przewiązań, w pewnych miejscach brak uzupełnień zaprawy, w innych niedbała uzupełniania, brak obróbki kamieni licowych i narożnych, nieumiejętne  wykonanie sklepień i rozglifień otworów drzwiowych i okiennych). Wszystkie mniej lub bardziej wyraźne niedoskonałości wskazują na niskie kwalifikacje pracowników oraz brak nadzoru. Przy właściwym funkcjonowaniu kontroli, błędy byłyby natychmiast korygowane, nie dopuszczono by do ich kumulacji i utrwalenia.  Spektakularnym efektem  braku fachowości i nadzoru było wspomniane osunięcie się fragmentu nowo wznoszonego muru.

Narożniki wykonano niedbale, nie posiadają przewiązań i nie trzymają pionów. [fot. P.N.]

Autentyzm jest najważniejszą wartością  ruin. Działania konserwatorskie mają za zadanie zachować tę wartość. Czynią to przez używanie materiału identycznego z tym, który był użyty do wzniesienia budowli, przez zachowanie dawnych rozwiązań  konstrukcyjnych, przez utrzymanie dawnej formy i funkcji, którą pełniła dana przestrzeń. Ile autentyzmu posiadają odnowione ruiny zamku Iłża? Z oryginałem łączy je materiał, czyli kamień wapienny i ogólna forma, natomiast obszar rozwiązań konstrukcyjnych i funkcjonalnych niewiele ma wspólnego z historycznymi wzorcami. Nie został spełniony nawet tak podstawowy wymóg jak  odtworzenie murów  w formie opus emplectum, z wyraźnym warstwowym układem kamieni.  W nielicznych fragmentach można dostrzec ten porządek,  jednak  zdecydowana większość odbudowanych murów  posiada cechy opus incertum.  

Nie został spełniony nawet tak podstawowy wymóg jak  odtworzenie murów  w formie opus emplectum, z wyraźnym warstwowym układem kamieni.  W nielicznych fragmentach można dostrzec ten porządek,  jednak  zdecydowana większość odbudowanych murów  posiada cechy opus incertum [fot. P.N.]
Niegdyś okno skarbca, dziś w tym miejscu jest wielka prostokątna dziura bez glifów i kolebkowego sklepienia [fot. P.N.]

Poniżej przedstawiono efekty niektórych błędnych działań popełnionych podczas renowacji zamku górnego w Iłży.

1. Otwór okienny w skarbcu, z racji swego położenia (w pomieszczeniu parteru), musiał być niewielki i miał raczej charakter świetlika – strzelnicy niż typowego okna. Z inwentarzy wiemy, że chroniony był podwójną kratę. Do momentu odbudowy miał zachowany dolny glif. Obecnie w tym miejscu jest wielka prostokątna dziura bez glifów i kolebkowego sklepienia. Otwór ani rozmiarem ani konstrukcją nie nawiązuje do oryginału.

2. Otwór okienny w pomieszczeniu na prawo od  rejterady (nad dużą piwnicą) z zewnątrz posiada kształt i proporcje otworu okna romańskiego, od wewnątrz jest nieforemny, bez proporcji, przesadnie rozglifiony na boki, a spłaszczony w pionie.  Z pewnością tak nie wyglądał autentyczny otwór. Posługując się metodą analogii, powinien mieć zbliżoną wielkość do sąsiedniego otworu (w pomieszczeniu nad małą piwnicą), bowiem znajdują się one w tym samym segmencie budowli.

Otwór okienny w pomieszczeniu nad dużą piwnicą na zewnątrz posiada kształt i proporcje otworu okna romańskiego, od wewnątrz natomiast jest nieforemny bez proporcji, przesadnie rozglifiony na boki, a spłaszczony w pionie. [fot. P.N.]

3. W wielu miejscach renowacja usunęła  pozostałości oryginalnych rozwiązań konstrukcyjnych, wprowadzając nowe, obce historycznej budowli.  Jaskrawym przykładem braku przemyśleń o tym jak powinien wyglądać odtwarzany element jest „rekonstrukcja” otworu okiennego piwnicy w zachodnim murze obwodowym. Znajduje się on w sąsiedztwie zachowanego oryginalnego i na pewno bliźniaczego otworu okiennego, który ma czytelną formę i wymiar. Pełniły on tę samą funkcję i z pewnością były wykonane w tym samym czasie. Niestety przy odtwarzaniu zniszczonego otworu nie skorzystano z oczywistego wzorca do rekonstrukcji.

Fot. 1. Oryginalne okienko od piwnicy odkryte w 2015 r. (stan z 2019 r.); fot. 2. To samo okno już po rekonstrukcji; fot. 3. „Rekonstrukcja” bliźniaczego otworu okiennego [fot. P.N.]

Brak wierności pierwotnym rozwiązaniom konstrukcyjnym widoczny jest także w otworze okiennym w  pomieszczeniu nad małą piwnicą. W dawnych budowlach posiadających grube mury, okna  osadzano w rozglifionych  wnękach.  Czasami okna wspierały się na znacznie cieńszym murze niż grubość ściany.  Dzięki temu można było zbliżyć się do niego, wyjrzeć na zewnątrz lub skorzystać w tym miejscu z lepszego światła. Wnęka okienna była bowiem najlepiej doświetloną częścią pomieszczenia. Właśnie taki charakter posiadał rzeczony otwór. Do momentu renowacji ślady takiego rozwiązania były czytelne, dziś próżno ich  szukać, zostały zlikwidowane.

Górna fotografia przedstawia dawne rozwiązanie , czerwoną linią zaznaczono przestrzeń we wnęce na której znajdowała się posadzka.  Dzięki temu można było zbliżyć się do okna, wyjrzeć na zewnątrz lub skorzystać w tym miejscu z lepszego światła. Często we wnękach instalowano ławy. Na dolnej fotografii stan po renowacji. [fot. P.N.]

Podczas renowacji wykonano kilka łuków w otworach drzwiowych i okiennych. W większości są one pozbawione odpowiedniej formy i proporcji.  Niektóre z nich znajdują się w miejscach, w których nie powinny się znajdować. To co niegdyś było  sklepione jest płaskie, a co było płaskie jest sklepione, w miejscu małych otworów okiennych są duże i na odwrót.

To co niegdyś było  sklepione jest płaskie, a co było płaskie jest sklepione. Otwór okienny w wieży bramnej na pewno był łukowo sklepiony, natomiast nad drzwiami znajdowała się prosta belka nadprożna i łuk nie wchodził na węgary. [fot. P.N.]

4. W pomieszczeniach nad piwnicami znacznie podwyższono poziom posadzek ponad oryginalny poziom użytkowy, natomiast nie uczyniono tego w sieni prowadzącej do wieży głównej. W jej ścianach są widoczne ślady po schodach, szkoda że nie odtworzono ich na oryginalnej wysokości. 

Ślady po schodach w sieni prowadzącej na wieżę i piętro skrzydła północnego

5. Główna klatka schodowa, to miejsce gdzie można zauważyć całkowity brak koncepcji włączenia tej przestrzeni w funkcjonalność obiektu.  Wejście do niej prowadzi przez zbyt niski otwór drzwiowy (było to niegdyś wejście reprezentacyjne). Tuż za nim, po lewej stronie, znajdował się mur, który niestety usunięto (w jakim celu?). Plan nie przewidywał rozebrania tego fragmentu. Niegdyś spoczywał na nim czwarty bieg schodów.   Natomiast za drugim biegiem schodów wzniesiono wysoki mur, której nigdy tam nie istniał. Zniszczono więc oryginalny fragment muru, a wzniesiono nowy, którego nigdy tam nie było. Przyjęto koncepcję nierozsądną i niszczącą. Racjonalnym i najprostszym  rozwiązaniem było zaprojektowanie w klatce schodowej, schodów na górny taras. Odtworzono by w ten sposób autentyczny przebieg ciągu komunikacyjnego, a klatka schodowe nie kończyłaby się  ślepym zaułkiem jak obecnie.

fot. 1. Wejście do głównej klatki schodowej, na zielono zaznaczono usunięty fragment muru, na którym niegdyś wspierał się czwarty bieg schodów; fot. 2. Zakończenie klatki schodowej- ślepy zaułek, na czerwono oznaczono mur, który nigdy wcześniej nie istniał; fot. 3. Widok klatki schodowej z góry , na czerwono oznaczono mur, który wcześniej nie istniał. [fot. P.N.]

6. Podczas renowacji zaprzepaszczono szansę odtworzenia oryginalnych przebiegów ciągów komunikacyjnych. Chodzi głównie o pomieszczenia, w których znajdowały się schody na piętro. Obecne lokalizacje schodów nie pokrywają się z lokalizacjami historycznymi. Jest to ewidentne pomniejszenie autentyzmu funkcjonalnego obiektu.

7. Poza istotnymi błędami konstrukcyjnymi odbudowa przyczyniła się do  pomniejszenia wartości estetycznych ruin.  Szczególnie myślę tu o wizerunku przypór wieży bramnej. Mogą one pretendować do  wzorca estetycznej degradacji zabytku. Do tej pory pierwszoplanowym destruktorem estetyki był daszek na wieży głównej tzw. parasolka, renowacja „wzbogaciła” ruiny o specyficzne szkarpy. Do degradacji estetycznej zabytku dochodzi gdy nowe elementy ostro kontrastują ze startymi, zamiast stanowić harmonijne uzupełnienie. Faktura  tworzona przez łamany wapień mocno kontrastuje z  gładką i kształtną okładziną  przypór. Dodatkowo niefortunnie został dobrany kolor płyt oraz sposób  ich ułożenia (szczególnie na północnej przyporze).  Troską konserwatora powinno być przywrócenie szkarpom oryginalnych okładzin. Wiele z nich odnaleziono podczas badań archeologicznych w 2015 r., inne zalegają u podnóża południowej przypory. Niestety, żadna z nich nie wróciła na swoje miejsce.

Nowe okładziny na przyporach kontrastują z murami z łamanego kamienia. Na dolnym zdjęciu okładzina, która kiedyś obsunęła się z południowej przypory i zalega do dziś na zboczu. [fot. P.N.]

8. Odtworzone otwory okienne i bramy zaopatrzono w kraty, które wykonano z płaskowników co nadaje im współczesny charakter. W skrzydle południowym znajduje się inny rodzaj krat, który lepiej nawiązują do dawnych wzorców. Dodatkowo nowe kraty w wejściu na zamek górny i w  bramie głównej zostały nowocześnie zamontowane. Jest to bardziej przejawem oszczędność czasu i środków niż dbałości o wierność historycznym rozwiązaniom.

Nowoczesna instalacja kraty. [fot. P.N.]

9. Wyrazem braku rozeznania i poszanowania oryginalnych elementów zamku było pominięcie w pracach zabezpieczających  przypory muru obwodowego od strony północno-zachodniej. Nie tylko nie objęto jej projektem, ale podczas układania instalacji odgromowej została częściowo zniszczona przekopem.  

Na czerwono zaznaczono przyporę muru obwodowego od strony północno-zachodniej. Dzisiaj pozostał po niej tylko fundament [fot. J. Rozpędowski, IHASiTPW, 1962 r.]

10. Nie dokończono działań konserwatorskich na licu zachodnim przypory południowej wieży bramnej. Pozostawiono bez zabezpieczenia strzępia muru łączącego basteję z przyporą. Nie dokończono również uzupełniania zaprawy między okładzinami z piaskowca.

11. Ekipa budowlana nie posiadała fachowców zdolnych do realizacji zadań  stricte konserwatorskich i rekonstrukcyjnych. Świadczą o tym nieumiejętne rekonstrukcje m.in. łuków w przejeździe bramnym, okna piwnicy, przewodu kominowego w pomieszczeniu kredensu oraz konserwacja lica przypór (niestaranne uzupełnienia zaprawy między okładzinami). Wśród pracowników nie było najprawdopodobniej kamieniarzy i brukarzy. Kamienie obrabiano jedynie z grubsza. W całej renowacji nie znajdziemy przykładu starannej obróbki kamieniarskiej. Przy układaniu bruku nie wzięto pod uwagę wzorca jakim jest oryginalny fragment w części południowo-zachodniej dziedzińca. Nie wyprofilowano należycie płaszczyzn spływu, nie udało się nawet odtworzyć dawnej formy i jednolitego przebiegu rynsztoku centralnego.

Niestaranne i niekompletne uzupełnienia zaprawy między płytami prezentują bardzo niski poziom wykonania . [fot. P.N.]
Zdjęcia górne przedstawiają kominek przed i po konserwacji. Na zdjęciu dolnym dziedziniec, zielona ramka obejmuje oryginalny rynsztok, ramka czerwona obejmuje nowy rynsztok. Budowniczy nie zachowali oryginalnej formy i jednolitości rynsztoku. [fot. P.N.]
Oryginalny fragment bruku w południowo-zachodniej części dziedzińca. Wyraźnie widać uporządkowany układ kamieni oraz przebieg rynsztoku bocznego[fot. P.N.]

12. Porażką należy określić odtworzenie południowo-zachodniego narożnika muru obwodowego. Na historycznej rycinie E. Dahlbergha posiadał on ostrą krawędź, która wyraźnie odcinała światło od cienia. Obecnie w tym miejscu znajduje się obłe zagięcie muru, na którym światło rozprasza się w różnych kierunkach. „Narożnik ” nie trzyma pionu i w górnej części wysunięte jest na zewnątrz. Wykonawca nie potrafił odtworzyć oryginalnego wyglądu narożnika choć dysponował jego elementami w postaci staranie obrobionych ciosów kamiennych.

Fot. 1. Oryginalne ciosy narożnika południowo-zachodniego; fot. 2. obły szczyt narożnika; fot. 3. „Narożnik ” nie trzyma pionu i w górnej części wysunięte jest na zewnątrz. [fot. P.N.]

Wizualne przejawy niskiej jakości prac murarskich potwierdziła zima. Choć nie wystąpiły  uciążliwe wahania temperatur ani obfite opady,  świeżo wzniesione mury doznały licznych uszczerbków. W kamieniach pojawiły się głębokie pęknięcia i odpryski, które na wiosnę gęsto zaścielały podnóże murów.

W kamieniach licowych pojawiły się głębokie pęknięcia i odpryski, które na wiosnę gęsto zaścielały podnóże murów. [fot. P.N.]

13. Wzniesienie przypór przy wieży głównej to pomysł, który narodził się podczas trwania renowacji. Rzekomo mają one stabilizować mur obwodowy dochodzący do wieży. Uzupełnieniem przypór są dwie metalowe ramy zainstalowane w wejściu na wieżę. Przed remontem mgr inż. T. Bagiński wykonał analizę stateczności wieży, w której stwierdził, że „Aktualnie nie ma potrzeby podejmowania żadnych działań remontowych konstrukcji nośnej wieży zamkowej , ponieważ jej stabilność jest [w] pełni zachowana. Wskazane jest natomiast zwrócenie uwagi na powierzchniowe zarysowania i spękania lica elewacyjnego murów obwodowych wieży oraz ogniska degradacji granularnej substancji murowej na elewacji (…) Zaleca się ich likwidację metodą przemurowania.” W analizie nie ma więc mowy o ustawianiu przypór ani ram, kolejnych elementów zakłócających i tak już nadwyrężoną estetykę ruin.

14. Ostatnią z wyszczególnionych nieprawidłowości jest pozostawienie przez ekipę budowlaną grubej warstwy ziemi i gruzu w zatoce znajdującej się między południową przyporą wieży bramnej a murem obwodowym. Cała ta masa napiera na ogrodzenie zabezpieczające, które z czasem będzie słabło.

Pozostawiona przez ekipę budowlaną warstwa ziemi i gruzu napiera na ogrodzenie zabezpieczające [fot. P.N.]

PODSUMOWANIE

Niektóre działania wobec zabytku można ocenić natychmiast, inne po wnikliwej obserwacji i upływie czasu. Dopiero po kilku zimach przekonamy się czy wdrożone działania rzeczywiście zabezpieczyły ruiny, a nie przyczyniły się do ich degradacji. Istnieje wiele przykładów przedsięwzięć konserwatorskich, które wbrew intencjom, doprowadzały do pogorszenia kondycji zabezpieczanych obiektów. W przypadku zabytków architektonicznych oprócz profesjonalnego wykonania prac konserwatorskich i budowlanych liczy się zachowanie wierności oryginalnym materiałom, historycznym rozwiązaniom konstrukcyjnym i funkcjonalnym oraz dawnej formie. Warunkom tym można sprostać dysponując możliwie pełną wiedzę o obiekcie (przełożoną na projekt), wykwalifikowanymi pracownikami oraz fachowym i stałym (nieokazjonalnym) nadzorem. Obserwując efekty prac na zamku Iłża należy uznać, że wystąpił  deficyt wszystkich wymienionych czynników. Projekt obarczony błędnymi koncepcjami, złe wykonawstwo i niedostateczny nadzór wpłynęły niekorzystnie na przebieg renowacji, która przybrała charakter niszczący, likwidując cechy autentycznych rozwiązań konstrukcyjnych i funkcjonalnych. Zmieniła także nadmiernie formę ruin, degradując ich malowniczość i niepowtarzalność, pochłonęła elementy oryginalne i usunęła patynę dawności. Końcowym efektem tych przemian jest pomniejszenie wartości historycznej, naukowej i artystycznej obiektu, tym samym ogólnej wartość zabytku.

 

Paweł Nowakowski

Projekt „Zaślepianie”

Projekt „Zaślepianie”

Ochrona ruin zamków średniowiecznych jest zadaniem złożonym i trudnym. Każdy z nich niszczeje w specyficznych warunkach przyrodniczych i takie samo musi być też podejście konserwatorskie, dopasowane do konkretnych okoliczności i miejsc. Dla wielu osób ruiny nie mają większej wartości i są traktowane dosłownie jak „kupa gruzu”. Nie zasługują na ochronę, bo co właściwie w nich chronić? Właśnie główny problem tkwi w tym aby ruina poprzez konserwację nie rozleciała się, a została utrwalona. Po to też wymyślono termin ruiny trwałej. Obiekty zaklasyfikowane do tej grupy, chronione są zarówno przed całkowitym zniszczeniem jak i przed pokusą odbudowy.

Jaki ważny przymiot posiadają ruiny, że tak  stanowczo walczą o nie konserwatorzy, nie pozwalając na ich odbudowę, by nie stały się „nowymi zamkami”. Fundamentalną  wartością ruin zamków jest ich autentyczność – prawdziwość. Z niej z kolei wynikają wartości naukowe i historyczne, które stanowią, że dany obiekt możemy nazwać zabytkiem. Poza tym ruiny  są niepowtarzalnym układem estetycznym, tworzonym długie lata przez relacje człowieka i przyrody. Jest to dzieło sztuki jedyne w swojej formie i treści, które często staje się źródłem przeżyć emocjonalnych i artystycznych.

 Współczesne zasady ochrony ruin, poza działaniami ściśle konserwatorskimi, dopuszczają pewien zakres rekonstrukcji, ale zachowującej autentyzm ruin. Warunek ten jest spełniony jeżeli dobudowania zawierają się  w dawnej formie obiektu, są wykonane z takiego samego budulca wraz z zastosowaniem identycznych rozwiązań konstrukcyjnych i technologii jakie miała rekonstruowana architektura.  Autentyzm wyraża się również w zachowaniu albo odtwarzaniu układów funkcjonalnych, np. ciągów komunikacyjnych. Nowe elementy (dobudowane) nie powinny dominować nad starymi ani nadmiernie zmieniać krajobrazu. Pogodzenie wszystkich zasad ochrony ruin zamków wymaga nie tylko dużej wiedzy specjalistycznej, ale i wyczucia estetycznego. Dla zminimalizowania możliwość popełnienia błędów w projektowaniu przemian powinno powoływać się  kolegia opiniotwórcze, które lepiej i trafniej niż jedna osoba mogą ustalić skalę przekształceń ruin. Praktyka wydaje się jednak  inna, gdyż mamy wiele przykładów niewłaściwych działań konserwatorsko-rekonstrukcyjnych ruin zamków.  

Obecnie jesteśmy świadkami rozpoczęcia prac mających na celu odtworzenie i konserwację części murów zamku górnego. Każdy, komu leży na sercu dobro Zamku Iłża powinien odczuć ulgę, bo  wreszcie jego destrukcja zostanie powstrzymana. Entuzjazm jednak przygasa po dokładniejszym zapoznaniu się projektem. Można w nim dostrzec wiele błędów i braków, świadczących o niedostatecznym rozpoznaniu historycznej formy obiektu. Rzetelna kwerenda stanowi punkt wyjściowy prac projektowych i jest zalążkiem sukcesu. Im gruntowniejsza wiedza o obiekcie tym bardziej autentyczna rekonstrukcja. Zaznaczmy, że projekt jest wypadkową trójstronnych ustaleń: konserwatora, projektanta i inwestora. Najważniejszy i decydujący głos należy do urzędu konserwatorskiego, który ponosi odpowiedzialność za jakość projektu.

To już trzecia odbudowa murów zamku nie uwzględniająca otworów okiennych. Lokalizacja okien jest możliwa do ustalenia na podstawie  archiwalnej dokumentacji  inwentarzowej. „Zaślepianie”  zamku to już tradycja. W latach 2012-2013 w jednym z pomieszczeń nie zrekonstruowano okna, w innym nie odtworzono strzelnicy. W 2015 r. zapomniano o oknie w wieży głównej, które dopiero później zostało wykute. Obecny projekt pomija aż pięć otworów okiennych, które powinny znaleźć się w zaplanowanych rekonstrukcjach murów: elewacja 1-1 (okno w kuchni), elewacja 3-3 (okno w kredensie), elewacja 5-5 (okno w pomieszczeniu, w którym będą znajdować się schody na górę), elewacja zachodnia (okno klatki schodowej – mogło znajdować na obecnym zakończeniu schodów lub miedzy drugiego a trzecim spocznikiem), i ostatnie nie uwzględnione  okno (strzelnica ?) znajdowało się  w północnej fasadzie  wieży bramnej, odkryte podczas badań w 2015 r. Prawdopodobnie taki sam otwór znajdował się w południowej ścianie wieży. Nie możemy jednak potwierdzić tego domysłu ponieważ nie zachował się oryginalny mur, a inwentarze o tym milczą.   

Na czerwono zaznaczono okna, których nie uwzględniono w projekcie. [źródło: wykorzystano fragmenty planów z Projektu budowlanego opracowanego przez Biuro Inżynierskie Anny Gontarz-Bagińskiej]

W projekcie nie wykazano także wiedzy o specyficznej formie dwóch rekonstruowanych  otworów  drzwiowych. Jeżeli dokumentacja pozwala na to, a w tym wypadku pozwala, powinno się skrupulatnie wykorzystać wszelkie informacje, które konkretyzują odtwarzane przestrzenie.

O niedostatecznym rozpoznaniu obiektu świadczą również zaplanowane działania w obrębie pomieszczenia kredensu i bramy głównej. W pierwszym przypadku przewidziane jest położenie nowej posadzki, co stanie się  powodem zniszczenia oryginalnej  ceglanej posadzki istniejącej jeszcze w tym miejscu. Trzeba podkreślić, że jest to jedyne pomieszczenie  na zamku z oryginalnym pawimentem na całej powierzchni. Należy więc dołożyć wszelkich starań  aby  przeprowadzić renowację zabytkowej posadzki, a następnie wyeksponować ją. Zniszczenie tego oryginalnego elementu wyposażenia będzie wielką stratą dla autentycznej substancji zamku. 

W przypadku bramy głównej projekt ogólnie jest błędny. Koncepcja musi zostać wypracowana na bieżąco (oby po wnikliwym rozpoznaniu miejsca).  Planowana jest rekonstrukcja portalu bramy głównej. Jeżeli portal będzie zbyt nowy nie zintegruje się  estetycznie z resztą obiektu. Należy raczej skupić się na renowacji istniejącej kamieniarki i anastylozie. Przede wszystkim w portalu powinna znaleźć się odnowiona płycina kartuszowa, która obecnie rozczłonkowana leży na dziedzińcu dolnym.

W przejeździe bramnym zachowała się czeluść mostu zwodzonego, czego nie rejestruje projekt. Warto ją zachować w stanie niezasypanym.  

Charakter zwieńczenia murów. W przypadku nadbudowy ruin, zakończenie murów powinno być nieregularne, postrzępione  jako oznaczenie niekompletności. Postrzępione mury są naturalną cechą ruin i jeśli odbudowujemy je w niepełnej wysokości czy szerokości fakt ten powinien zostać oznaczony mniej lub więcej łamaną linią (np. strzępiami). Błąd równego muru popełniono  w 2012 r. przy odbudowie muru obwodowego od południa. Obecnie projekt konsekwentnie brnie w tym samym kierunku co doprowadzi do zubożenia formy ruin, ograniczając ich przebieg głównie do długich  linii poziomych i lekko skośnych.

Elewacja północno-zachodnia [źródło: Projekt budowlany opracowany przez Biuro Inżynierskie Anny Gontarz -Bagińskiej]

Słabość koncepcji projektu widoczna jest także przez pominięcie autentycznego układu komunikacyjnego, który można było z łatwością odtworzyć. Niezrozumiałe jest budowanie  schodów w pomieszczeniu lodowni, gdy obok biegną schody na wieżę. W przeszłości, właśnie nimi  wchodziło się także na piętro zamku skrzydła północnego. Podobnie sprawa przedstawia się ze schodami w skrzydle zachodnim. Zamiast zaprojektować je  w pomieszczeniu rejterady, w którym autentycznie było wejście na górę, zaplanowane zostały   w sąsiednim pomieszczeniu, które nie miało nigdy połączenia z piętrem. Innym dobrym i wydaje się oczywistym rozwiązaniem byłaby budowa drewnianych schodów, jako rekonstrukcja głównej klatki schodowej.  Niestety, nie skorzystano z tych rozwiązań, zarzucając w ten sposób możliwość odtworzenia autentycznych ciągów komunikacyjnych.    

Efekty rozpoczętych prac na zamku ukształtują jego formę prawdopodobnie na długie lata. Dlatego należy zakończyć z utrwalaniem w jego murach błędów rekonstrukcyjnych i niekompetencji zarządzających obiektem. Jest już dość negatywnych przykładów, począwszy od „parasolki” na wieży głównej, a skończywszy na ostatniej skandalicznej „konserwacji” muru kurtynowego nad kapliczką, budowaniu upiornych murków i wykładaniu skarp kamieniami eratycznymi wyniesionymi z dziedzińca (Czym teraz zostanie wyłożony dziedziniec?). Działania dotyczące zamku powinny być naprawdę dobrze przemyślane, w oparciu o gruntowną wiedzę o obiekcie i właściwe praktyki konserwatorskie. 

Nie sposób nie wspomnieć o jeszcze jednej kwestii ważnej dla powodzenia renowacji. Wyrażę ją cytatem z artykułu pt. Opieka nad ruinami Zamku Iłża  ( https://www.ilzahistoria.pl/aktualnosci/opieka-i-konserwacja-zamku-ilza/ ): „Pomijając wady samych projektów,  przyczyna większości  popełnionych błędów leżała w braku rzeczywistego nadzoru budowlanego i konserwatorskiego”.  

Paweł Nowakowski

Opieka nad ruinami Zamku Iłża

Opieka nad ruinami Zamku Iłża

           W dobie przynależności zamku do biskupstwa krakowskiego był on wielokrotnie remontowany i rozbudowywany. Wynikało to z praktycznych potrzeb gospodarzy, dla których obiekt spełniał szereg różnorodnych funkcji, począwszy od militarnej przez mieszkalną,  reprezentacyjną , administracyjną, penitencjarną  do gospodarczej. Zamek przeszedł kilka dużych renowacji. Pierwsza o której wiemy, na przełomie XV i XVI w., przeprowadzona została przez bp. Jana Konarskiego; druga, w 2 poł. XVI w. polegała na przebudowie zamku  gotyckiego w renesansowy, przeprowadzona  została przez bp. Filipa Padniewskiego; trzecia, po pożarze w 1588 r., dokonana przez bp. Piotra Myszkowskiego; czwarta  renowacja, została podjęta przez bp. Marcina Szyszkowskiego w 1618 r.; piąta, po zniszczeniach potopu szwedzkiego, zakończona w 1670 r. przez bp. Andrzeja Trzebickiego; szósta,  zrealizowana w 1737 r. przez bp. Andrzeja Lipskiego; siódmy remont wykonany został staraniem bp. A. Załuskiego w 1750 r.; ósma, ostatnia odnowa została przeprowadzona kosztem bp. Kajetana Sołtyka w 1782 r.  Po tej dacie następuje stopniowa dewastacja przekształcająca zamek w ruinę.  W 1873 r. resztki zamczyska zostały zakupione przez księcia Tadeusza Lubomirskiego, który chciał uchronić je przed całkowitym unicestwieniem.  Przełom w ratowaniu zabytku dokonał  się dopiero w 1907 r.  kiedy przyjechał do Iłży Oskar Sosnowski.  Architekt zdiagnozował stan ruin i sporządził  plan działań konserwatorskich.  Prace rozpoczęto trzy lata później. Podmurowano podstawę wieży głównej i wzmocniono przypory dawnej wieży bramnej. W tym czasie obiekt był już własnością  Towarzystwa Opieki nad Zabytkami Przeszłości . W latach dwudziestych Towarzystwo starało się o kontynuowanie prac renowacyjnych. Z budżetu Ministerstwa Robót Publicznych przeznaczono na ten cel fundusz w wysokości 100 000 marek . Ostatecznie środki te przekazano  na ratowania klasztoru na Św. Krzyżu.

Towarzystwo dobrze wywiązywało się ze swoich właścicielskich obowiązków. Widziało „konieczność stałego i bezpośredniego czuwania nad ruinami iłżeckimi”.[1] W tym celu delegowało swoich przedstawicieli. Pierwszym z nich był sędzia pokoju  Karol Gantner. Pieczę nad zabytkiem powierzył mu jeszcze poprzedni właściciel, książę Lubomirski. Sprawował tę funkcje do 1921 r. Jego następcą został rejent Stefan Kaleński, późniejszy burmistrz Iłży. Dla Zarządu Towarzystwa było oczywistością ustanowienie osoby odpowiedzialnej za obiekt. Obecność kuratora umożliwiała właściwy dozór i możliwość realizacji  programu konserwatorskiego i planu administracyjno-gospodarczego. [2] Na początku lat dwudziestych powstała koncepcja wydzierżawienia wzgórza zamkowego straży ogniowej, wraz z powierzeniem jej opieki  nad ruinami. Wszystko było uzgodnione lecz   z powodu obstrukcji Stefana Kaleńskiego  nie doszło do podpisania umowy. Gdy ruiny zostały zakupione przez gminę Iłża (1927 r.), magistrat „na wzgórzu zamkowym urządził park miejski, zaangażował dozorcę-ogrodnika i zasadził kilka tysięcy drzew dzikich.[3] Do II wojny światowej nie prowadzono już prac renowacyjnych, skupiono się głównie na pielęgnacji zieleni. Podczas bitwy o Iłżę 8-9 września 1939 r. ruiny doznały uszczerbku, szczególnie wieża główna. Naprawa wieży miała miejsce dopiero w 1958 r. Była wynikiem presji mieszkańców,  którym spadające kamienie wyrządzały szkody w obejściach i były zagrożeniem dla zdrowia i życia. [4] Pomocni w tej akcji byli  dziennikarze Nowej Wsi  i Życia Radomskiego.

Pod koniec lat 50-tych wrócono  do zadrzewiania wzgórza, ale tym razem władze nie mogły poradzić sobie z niszczeniem sadzonek. Z tego powodu postanowiono zatrudnić dozorcę. Oczywiście nie było funduszu na  etat. Zwrócono się o pomoc do Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Kielcach, które w sierpniu 1959 r. odpowiedziało:  „Nawiązując do poprzednio przeprowadzonej korespondencji na temat zaangażowania dozorcy na zamku w Iłży, donosi się, że obecnie istnieje możliwość zaangażowania i opłacenia przez nas takiego pracownika. Proszę o spowodowanie nadesłania podania z życiorysem wraz z opinią tamtejszego Prezydium. Pracownik musi być sumienny z pełnym poczuciem odpowiedzialności, chcący pracować na tym stanowisku. Powinien być zaznajomiony z historią zamku by mógł poinformować wycieczkę zwiedzającą ten obiekt. Pracownik ten może być zaangażowany od dnia 1 września br.”[5]   Były to chyba wygórowane wymagania jak na dozorcę? Do znalezienia odpowiedniej osoby nie doszło, skoro Adam Bednarczyk w 1969 r. pisał w Słowie Ludu: „Zamek bez dozoru. Od wielu lat nie ma stróża na zamku w Iłży. Wydaje nam się, że należy zatrudnić kogoś przynajmniej na pół etatu, w godzinach popołudniowych od 13. Sprawa o tyle bardzo pilna i ważna, że zachowanie młodzieży na zamku daje nam dużo do myślenia. (…) Stróż na zamku będzie miał co robić, tym bardziej gdy wspomni się o zaśmiecaniu zamku, wybujałych chwastach, rozbitych butelkach itp. Dodajmy, że w lecie coraz więcej turystów zwiedza nasz gród.” Mimo upływu 50 lat uwagi p. Adama są nadal aktualne.

W  XX w. dokonała się głęboka przemiana w sferze ochrony zabytków.  Przy obecnych regulacjach prawnych  i  świadomości społecznej  nie powinno ubywać obiektów zabytkowych, przynajmniej tych cenniejszych. Jednak cały czas skreślane są z rejestrów te zabytki, które przez zaniedbanie przestały posiadać jakąkolwiek wartość.  Niestety  utrata wartości dotyczy także Zamku Iłża. Deprecjacja jest przede wszystkim konsekwencją zaniedbań i niedostatecznej opieki,  ale przyczyniają się do niej także błędne działania renowacyjne.

Dla zamku Iłża od lat 70. ubiegłego wieku powstało kilka koncepcji i projektów konserwatorsko – renowacyjnych:

  • Zamek w Iłży, zabezpieczenie, opr. przez A. Klimka (Politechnika Świętokrzyska 1973 r.),
  • Projekt konserwacji zamku górnego  St. Medekszy (1978 r.?)[6],
  • Projekty prof. Andrzej Kadłuczki z Politechniki Krakowskiej: zabezpieczenia i adaptacji wieży zamkowej do potrzeb turystycznych,  projekt zabezpieczenia ruin i ich zagospodarowania (1993, 1995),
  • Program ochrony i zagospodarowania zespołu zamkowego w Iłży (w
  • ramach Programu MKiSz : „Ochrona i konserwacja architektury obronnej” (1997)
  • Koncepcja zagospodarowania wzgórza zamkowego w Iłży P. Langera (2008 r.)[7]
  • Projekt prof. Jana Salma, zabezpieczenia murów zamku górnego z adaptacją wnętrz na cele muzealne (2010 r.)
  • Zabezpieczenia pozostałości murów zamku górnego w części północnej, opr. przez T. Grzelakowskiego  (2016 r.)

Dokumentacja,  którą sporządzono należy do najobszerniejszych jakie posiadają tego typu obiekty (historyczne ruiny zamków średniowiecznych).[8] Podczas badań stanu zasobu historycznych ruin w Polsce w latach 2010-2012, iłżecki zamek znalazła się w grupie reprezentatywnej składającej się z 10 obiektów[9].  Zostały one  poddane szczegółowej analizie pod względem posiadanej dokumentacji, stanu technicznego i prac konserwatorskich.  W badanej grupie  ruiny iłżeckie posiadają najbogatszą dokumentację, którą oceniono na 1.92 w 3 punktowej skali. Obiekt iłżecki, jako jedyny otrzymał maksymalną  ocenę za dokumentacje:  konserwatorską z koncepcją, opinie i ekspertyzy dla całości, projekty techniczne całościowe.  Ostatnie lata przyniosły kolejne nowe opracowania (nie publikowane) związane z badaniami teledetekcyjnymi zamku prowadzonymi przez dr R. Zapłatę w latach 2012-2016 i badaniami archeologicznymi  prowadzonymi przez dr Z. Lechowicza w 2015 r. Oprócz dokumentacji naukowej tworzona jest również dokumentacja urzędnicza taka jak Gminny Program Opieki nad Zabytkami czy Strategia Rozwoju Gminy i Miasta Iłża.

Mając tak obszerny zasób różnego rodzaju opracowań, można postawić pytanie, czy  przekłada się to na rzeczywistą i wymierną opiekę nad zabytkiem? W myśl ustawy  o ochronie i opiece nad zabytkami, opieka  polega na zapewnieniu przez właściciela warunków:

  1. naukowego badania i dokumentowania zabytku;
  2. prowadzenia prac konserwatorskich, restauratorskich i robót budowlanych przy zabytku;
  3. zabezpieczenie i utrzymanie zabytku oraz jego otoczenia w jak najlepszym stanie;
  4. korzystanie z zabytku w sposób zapewniający trwałe zachowanie jego wartości;
  5. popularyzowanie i upowszechnianie wiedzy o zabytku oraz jego znaczeniu dla historii i kultury.

Opieka nad zabytkiem to cały szereg działań  nawzajem uzupełniających się. Wydaje się jednak, że czynności zawarte w 3 i 4 punkcie –  zabezpieczenie i utrzymanie obiektu w jak najlepszym stanie oraz korzystanie z obiektu nie umniejszając jego wartości, są zadaniami nadrzędnymi. Bez realizacji tych elementarnych obowiązków nie można mówić w ogóle o opiece. Badania, sporządzanie dokumentacji,  popularyzacja to ważne wyznaczniki dbałości o zabytek, ale ich brak nie zagraża egzystencji obiektu. Natomiast  bez bieżących i stałych działań, czyli kontroli  i usuwania rodzących się zagrożeń jego żywotność zostanie znacznie ograniczona.

W przypadku ruin iłżeckich mamy wyraźną dysproporcję w realizacji poszczególnych warunków opieki. Jak już wykazałem wyżej, obiekt posiada znaczny zasób dokumentacji projektowej i naukowej, która wykorzystywana jest w praktyce w stopniu niedostatecznym.         W większości przypadków efekty badań naukowych, wnioski, zalecenia konserwatorskie czy plany renowacji i zabezpieczeń są wcielane w życie tylko częściowo i z dużym opóźnieniem.  Zamek Iłża nie miał  szczęścia także do jakości projektów i wykonawców, którzy bardzo często okazywali się podwykonawcami bez odpowiednich kwalifikacji. Poniżej przedstawiono szereg  działań, które za zgodą urzędu konserwatorskiego przyczyniły się do pomniejszenia wartości historycznej i estetycznej obiektu:

  1. Dach na wieży głównej (tzw. parasolka), negatywnie wpływa na estetykę budowli. Co ważniejsze nie spełnia należycie swojej funkcji ochronnej. Zadaszenie nie posiada rynien,  podczas gwałtownych ulew połączonych z wiatrem,  woda  która spływa z nawietrznej połaci dachu jest  wtłaczana do wnętrza wieży. (fot. 1)

Fot. 1 „Parasolka” (P.N.)

2. Nieprzemyślane przeprowadzenie przewodów  elektrycznych i instalacji odgromowej. (fot.2, 3)

fot. 2 (P.N.)
Fot. 3 Wyjątkowo „przemyślany” przebieg instalacji elektrycznej (fot. P.N.)

3. Źle wykonane prace dekarskie były powodem zalewania pomieszczeń skrzydła południowego (fot. 4, 5, 6)

4. Błędy murarskie polegające na używaniu nieodpowiednio przygotowanej zaprawy lub prowadzeniu prac przy zbyt niskich temperaturach. (fot. 7, 8)

5. W wielu miejscach niewłaściwie prowadzono prace murarskie – brak zachowania  wątku lub kładzenie nowych warstw kamieni na rumoszu  (fot. 9, 10, 10 a)

6. Brak przesklepień w otworach drzwiowych  w skrzydle południowym. (fot. 11)

Fot. 11 Brak przesklepień, nadproży i węgary na 3 m w górę. Tak wyglądały otwory drzwiowe w skrzydle południowym

7. Nieumiejętnie wykonana anastyloza (rekonstrukcja architektury z zachowanych fragmentów), w wyniku której zniszczono lub usunięto oryginalne elementy renesansowej  kamieniarki.(fot. 12)

Fot. 12 Po wykryciu uchybień nadliczbowe węgary wykuto i przeprowadzono barbarzyńską korektę wysokości. Zainstalowano także proste nadproża.

8. Źle wyprofilowana wylewka na szczycie wieży.  Woda, która się tam gromadzi powoduje korozję zbrojenia. (fot. 13, 13a)

9. Zasypanie fosy

10. Niedostateczne rozpoznanie wyglądu dawnego obiektu przez co w zrekonstruowanych przestrzeniach brak otworów okiennych, które niegdyś tam były.

Pomijając wady samych projektów,  przyczyna większości  popełnionych błędów leżała w braku rzeczywistego  nadzoru budowlanego i konserwatorskiego.   Sprzyjała temu absencja inspektorów na palcu budowy, którzy pojawiali się tam raz na kilka tygodni. Niektóre z uchybień  zostały już na zawsze wpisane w mury zamku. W łatwiejszych przypadkach błędy były usuwane lub niwelowane, co oczywiście generowało dodatkowe koszty i pomniejszyło wartość historyczną danego fragmentu obiektu.

W ubiegłym roku byliśmy świadkami kolejnego niepowodzenia działań opiekuńczych. Dwukrotnie rozpoczynano i wstrzymywano prace renowacyjne.  Z murów zdjęto warstwę rumoszu, która stanowiła  naturalną ochronę dla fragmentów położonych głębiej. Nie wiadomo kiedy ponownie ruszą prace, ale nie nastąpi to szybko. Warunkiem sine qua non rozpoczęcia robót budowlanych jest dokończenie badań architektoniczno-archeologicznych. Do tego czasu ulegną erozji kolejne warstwy kamienia. Z tego powodu powinny zostać przeprowadzone jak najszybciej doraźne działania zabezpieczające mury przed dalszą destrukcją. (fot. 14, 15) Kwestią niecierpiącą zwłoki jest również sprawa zachodniego muru kurtynowego. O problemie były poinformowane władzy miejskiej oraz urząd konserwatorski (styczeń 2018 r.). W protokołach z posiedzeń Rady Miejskiej i Komisji Zdrowia, Oświaty ….  nie znalazłem żadnego śladu zajęcia się tą sprawą. Nie dane mi było również poznanie działań urzędu konserwatorskiego.

Patrząc wstecz na ponad 100 lat opieki nad ruinami zamku biskupów krakowskich w Iłży można dostrzec wielki trud w jakim się ona dokonywała i dokonuje. Działania opiekuńcze    prowadzono impulsywnie i niekonsekwentnie. Na pewno jedną z obiektywnych przyczyn  takiego postępowania był brak środków finansowych, szczególni w okresie międzywojennym. Problem tkwił także w postawie decydentów, wśród których brakowało specjalistów od ochrony zabytków (poza okresem przynależności ruin do TOnZP) . Generalnie opiekę nad ruinami włodarze traktowali mniej lub bardziej po macoszemu. Często podejmowali działania naprawcze dopiero w momencie gdy obiekt zagrażał bezpieczeństwu, mieszkańców i turystów. Przez lata nie opracowano żadnego mechanizmu nadzoru i kontroli technicznej ruin. Oznacza to brak rozeznania stanu obiektu i w istocie obojętność na jego los.

Paweł Nowakowski


[1] AP w Kielcach, zespół 21 498, sygn. 118, k. 16, 17.

[2] Zarząd TOnZP zasugerowało  Stefanowi Kaleńskiemu potrzebę powołania „niewielkiego Komitetu Opieki nad Ruinami pod swoim przewodnictwem dla przeprowadzenia w porozumieniu z delegatem-rzeczoznawcą, p. prof. O. Sosnowskim robót najpilniejszych, ustalenia budżetu, a nade wszystko uregulowania granic własności T-wa.”  Do kompetencji  Komitetu należało by także znalezienie dzierżawcy dla ruin  i pobieranie czynszu.

[3] AP w Kielcach, zespół 21 498, sygn. 118, k. 36.

[4]W odpowiedzi na skargę Bronisławy Grzybowskiej zam. w Iłży, Wojewódzki  Konserwator Zabytków  skierował pismo  z dn. 30 VI 1955 r. do MRN w Iłży, przypominające, że na niej spoczywa obowiązek stałej opieki nad ruinami zamku. 

[5]  AP w Kielcach, zespół 21 309, sygn. 101, K. 27.

[6] „Etap II prac konserwatorskich obejmuje cały zamek górny, a więc obwód murów obronnych wraz z wieżą i urządzeniami bramnymi oraz wszystkie mury działowe i konstrukcyjne pomieszczeń użytkowych. Konserwacji zamierza się poddać mury o łącznej długości ok. 300 m. Zakłada się również adaptację pomieszczeń piwnicznych i izby w partii przyziemnej – obok bramy wjazdowej oraz organizację punktu widokowego na wieży.”

[7] Wzięła pod uwagę wytyczne zawarte w opracowaniu pt. Program ochrony i zagospodarowania zespołu  zamkowego w Iłży. (1997 r.)

[8] W Polsce znajduje się ok. 130 obiektów, które możemy określić jako historyczne ruiny zamków średniowiecznych. 

[9] W grupie reprezentatywnej oprócz Iłży znalazły się ruiny w: Bobrownikach, Ćmielowie, Dybowie, Janowcu, Liwie, Rabsztynie, Radzikach, Rytrze i Tarnowie.

Stan muru kurtyny zachodniej

Stan muru kurtyny zachodniej

W związki z zawiadomieniem burmistrza Iłży i Rady Miejskiej o złym stanie technicznym fragmentu kurtyny zachodniej, znajdującym się nad domostwami przy ul. Podzamcze 18, 20, 22, 24 zamieszczamy na naszym portalu zdjęcia przedstawiające problem. Fotografie pochodzą ze strony fb Zamek Iłża.

 

Paweł Nowakowski

Remont wieży głównej po II wojnie światowej

Remont wieży głównej po II wojnie światowej

We wrześniu 1939 r.  iłżecki zamek niespodziewanie odegrał jeszcze raz w swoich dziejach ważną  rolę militarną. Stał się w pełnym tego słowa znaczeniu twierdzą i kwaterą dowódcy obrony Iłży płk. Wł. Muzyki.  Tym samym przyjął na siebie intensywny  ostrzał artylerii niemieckiej. Wywołało to liczne uszkodzenia pozostałości starych murów. Szczególnie ucierpiała wieża główna, do której strzelano z działek przeciwlotniczych. Najpierw,  mało skutecznie,  pociskami o kalibrze 20 mm,  a następnie 88 milimetrowymi,

Wyłom w wieży głównej zrobiony przez pociski 88 mm (źródło: strona ilza.com.pl)

które przebiły ścianę wieży od strony wschodniej.  Na szczęście Niemcy nie kontynuowali ostrzału i wyłom nie został powiększony. Przez resztę wojny zamek doznał  tylko nieznacznych zniszczeń wynikających z użycia broni. Wiemy, że przy pozostałościach bastionu bramnego Niemcy ćwiczyli rzuty granatami, których eksplozje uszczupliły obecne tam ostańce.  Należy wspomnieć także o incydencie, który miał miejsce po tzw. wyzwoleniu,  poważnym uszkodzenie herbu Korab, znajdującym się na zamkowej wieży. Sprawcą  wandalizmu był młody ormowiec, który uczył się strzelać.  Z heraldycznej rzeźby mającej ponad pięćset lat  uczynił sobie tarczę strzelniczą .

Od zakończenia II wojny światowej wieża główna musiała czekać aż 13 lat na przeprowadzenia prac konserwatorskich. W 1950 r. był gotowy kosztorys i plan robót lecz pieniądze, które pierwotnie przeznaczono na iłżecki zamek przekazane zostały na chęciński. Nasz zabytek nie miał protektorów w kieleckim Wydziale Sztuki. Podobna sytuacja miała miejsce w 1920 r. kiedy środki wyasygnowane przez Ministerstwo Robót Publicznych na zamek w Iłży przekierowano na konserwację  Świętego Krzyża.

W roku 1954 pojawił się impuls  ożywiający sprawę remontu wieży.  W dniu 29 czerwca  w Życiu Radomskim ukazała się krótka informacja o  stanie ruin:

Iłża: Ruiny zamku w Iłży imponująco wyglądają już z daleka. Należy jednak stwierdzić, że ten historyczny zabytek, pozostający bez zabezpieczenia,  niszczeje z dnia na dzień. Sprawą tą winien się zainteresować Wydział Kultury przy Prezydium WRN w Kielcach i spowodować zabezpieczenie ruin przed całkowitym zniszczeniem.

Wzmianka o ruinach w Życiu Radomskim (fot. P.N.)

Ta skromna wzmianka został jednak dostrzeżona przez odpowiedni urząd.  W sierpniu zareagował Centralny Zarząd Muzeów i Ochrony Zabytków, który wysłał prośbę do konserwatora zabytków w Kielcach o zbadanie stanu ruin zamku w Iłży.  Termin przesłania informacji zwrotnej wyznaczono na 1 września 1954 r. Konserwator odpowiedział na pismo CZMiOZ dopiero w marcu 1955 r., donosząc o braku swoich kompetencji do oceny, bo „stan zabytkowych ruin wymaga przebadania przez inżyniera-architekta, rzeczoznawcę w zakresie konserwacji ruin” .

Anonimowa osoba/osoby walcząca o zabezpieczenie iłżeckich ruin postanowiła jeszcze raz skorzystać z siły prasy. Należy wyjaśnić, że ówczesne prawo (Ustawa Rady Państwa i Rady Ministrów  z dnia 14.12.1950 r. w sprawie rozpatrywania i załatwiania odwołań, listów i zażaleń ludności oraz krytyki prasowej.) nakazywało instytucjom zarówno centralnym jak i lokalnym weryfikowanie wiadomości prasowych i podejmowanie działań mających na celu „usunięcie ujawnionych przez krytykę prasową braków, uchybień i wadliwości …”

Czytelnik  „Nowej Wsi” napisał do redakcji tygodnika,  „że w Iłży na Górze Zamkowej niszczeje cenny zabytek historyczny, którego mury się walą, władze terenowe nie zabezpieczyły tej starej budowli.” Redakcja poszukując przyczyny tego stanu rzeczy napisała najpierw do Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Iłży. Skąd otrzymała odpowiedź, że władze iłżeckie nie mają na konserwację funduszy. Następnie interweniowała w Wydziale Kultury Wojewódzkiej Rady Narodowej w Kielcach, bezskutecznie. Na końcu zwróciła się do Prezydium WRN, które wreszcie skierowało sprawę we właściwym kierunku.

Należą się podziękowania nieznanemu członkowi Redakcji Nowej Wsi z Działu Korespondentów,  który przez  upór i konsekwencję  wyegzekwował podjęcie przez władze decyzji aby w 1956 r. przeprowadzono  remont sypiącej się  wieży. Co prawda prace nie rozpoczęły się jeszcze w tym samym roku (nie zdążono wykonać dokumentacji) ale już w następnym i zakończyły w 1958.  Do najważniejszych zadań remontowych  przy wieży należało: zaślepienie otworu wybitego przez niemiecką artylerię, spięcie obwodu wieży dwoma stalowymi obejmami i obmurowanie korony wieży

Wieża podczas remontu w 1958 r. (źródło: zbiory A. Bednarczyka)

Zdjęcie wieży wykonane 11 VI 1958 r. (źródło: Zbiory S. Jaroszka)

Naprawy pozostałych  elementów ruin zamku trwały jeszcze w 1959 r. i prawdopodobnie objęły tylko najbardziej zagrożone upadkiem fragmenty murów. Odpadające kamienie stanowiły zagrożenie szczególnie dla mieszkańców ul. Podzamcze. „Żądanie zabezpieczenia ruin zamku iłżeckiego wysuwali mieszkańcy m. Iłży w akcji przedwyborczej, jak również nadal to zagadnienie trapi mieszkańców tego miasta. Zabezpieczenie ruin przed obsuwaniem się, jest paląca koniecznością.”(frag.  pisma Prezydium Iłżeckiej PRN do Prezydium WRN w Kielcach z 16 IV 1958 r.).  Te postulaty choć nieuświadomione współczesnym mieszkańcom i władzom aktualne są również i dziś.

Fragment kurtyny zachodniej od strony miasta (fot. P.N.)

Jak długo utrzymają się niektóre kamienie? (fot. P.N.)

Stan muru wiszącego nad miastem (fot. P.N.)

Analizując dokumentacje remontu wieży w 1958 r. można zauważyć pewne prawidłowości obecne w innych konserwacjach  zamku.  Pierwszą rzucającą się w oczy wspólną cechą iłżeckich renowacji jest przewlekłość. Od powstania planów do ich realizacji  mijało kilka lub kilkanaście lat. Dokumentacja stawała się nieaktualna a obiekt tracił autentyczną materię.  Innym wspólnym rysem jest indolencja i nieskuteczność władz lokalnych, którym brak funduszy wystarczał na usprawiedliwienie bezczynności.

 

 

                                                                                  Paweł Nowakowski