utworzone przez Robert Celuch | 10 10 2017 | Aktualności
Członkowie Iłżeckiego Towarzystwa Historyczno-Naukowego mieli możliwość wzięcia udziału w otwarciu Wystawy fotografii z Pierwszej Komunii Świętej, której autorem jest Łukasz Babula – pasjonat historii, fotografii, regionalista i odkrywca niezwykłych miejsc, zaułków, rzeczy… Wystawę można obejrzeć w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Radomiu, a zorganizowano ją w ramach Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej. Zdjęcia komunijne zaprezentowane na wystawie, zbierane kilka lat, ukazują świat i dzieci, z różnych zakątków Polski, fotografowane na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Łączy je nie tylko zapisane na zdjęciu ważne wydarzenie religijne ale i uchwycone przez autorów subtelne, delikatne emocje towarzyszące tej chwili. Na fotografiach można też zobaczyć jaki był świat kilkadziesiąt lat temu – o tym opowiedzą nam stroje, tło, przedmioty towarzyszące portretowanym.
Panu Łukaszowi gratulujemy i dziękujemy za opowieść o prezentowanych zbiorach.
Barbara Celuch
utworzone przez Paweł Nowakowski | 3 10 2017 | Aktualności

Zbiórka pocztów sztandarowych przed mszą, 04.10.2009 r. (fot. P.N.)
Odkąd sięgam pamięcią w pierwszą niedzielę października w iłżeckim kościele odbywała się tzw. Msza Partyzancka. Pomysł organizowania nabożeństwa narodził się w kręgu żołnierzy AK, którzy chcieli wspólnie modlić się za swoich kolegów poległych w bitwie pod Piotrowym Polem 1-3 października 1944 r. Bardzo szybko okazało się, że msza stała się nie tylko spotkaniem modlitewnym ale wydarzeniem patriotycznym i politycznym. Była okazją do wygłaszania kazań i przemówień, które często miały charakter „wrogi” wobec ludowego państwa. Uczestnicy uroczystości zjeżdżali się z całej Polski. Szczególnym gościem był zawsze Antoni Heda „Szary”, który był niejako reprezentantem i ikoną partyzantów. W latach 70. AK przedstawiana była jeszcze jako organizacja gorsza od AL czy GL, już nie reakcyjna (zaplute karły reakcji) ale bierna w walce z niemieckim okupantem – stojąca z bronią u nogi w chwili gdy formacje ludowe krwawiły w bezpardonowych zmaganiach o wolność i niepodległość.
Tak szczególna msza wymagała przygotowań. W kościele wykonywano skromną dekorację. Najczęściej był to brzozowy krzyż z zatkniętym na jego szczycie, lub położonym pod nim hełmem żołnierza polskiego z 1939 r. Tłem inscenizacji były flagi lub tkaniny w barwach narodowych.
Msze partyzanckie mobilizowały także czynniki partyjno-państwowe, których służby na tę okazję planowały i wdrażały w życie działania operacyjne. Ciągle władza ludowa bała się mężczyzn, w większości 50-60 letnich, którzy mimo 30 lat PRL-u byli nadal niepokorni i myśleli swoje.
Poniżej zamieszczono odpis dokumentu z akt IPN z teczki: Sprawa operacyjnego sprawdzenia krypt. „Zjazd”, który obrazuje czynności przygotowawcze służb do uroczystości partyzanckich w 1977 r.
Radom 29.09.1977 r.
Tajne spec. Znaczenia
Egz. poj.
Plan zabezpieczenia spotkania byłych członków
AK w Piotrowym Polu w dniu 2 X 1977 r.
Z uzyskanych informacji od TW. ps. „M-2” wynika, że w dniu 2 X 1977 r. około godziny 10:00 odbędzie się spotkanie byłych członków AK z oddziału „Potoka” w Piotrowym Polu . Spotkanie to będzie poprzedzone mszą, która odbędzie się w kościele w Iłży o godz. 10:00. Po mszy uczestnicy udadzą się na pobliski cmentarz skąd wyjadą na Piotrowe Pole gdzie przy pomniku będą śpiewać pieśni partyzanckie oraz wspomnienia byłych członków AK z lat okupacji. Obelisk ten postawiono ku czci poległych 46 partyzantów z oddziału „Potoka” oraz 10 nieznanych partyzantów radzieckich. Bitwa ta odbyła się 3 października 1944 roku. Uroczystości rocznicowe dla uczczenia tej bitwy obchodzone są rokrocznie w pierwszą niedzielę października.
Ponieważ w spotkaniu tym biorą udział ludzie, którzy znani nam są z negatywnej postawy do polityki partii i rządu należy przypuszczać, że spotkanie to może być wykorzystane de celów propagandowych , wrogich naszemu ustrojowi. Wobec tego zachodzi konieczność operacyjnego zabezpieczenia spotkania w Piotrowym Polu.
- Ustalenie byłych członków AK z terenu województwa radomskiego biorących udział w spotkaniu.
- Zabezpieczenie przebiegu spotkania w Piotrowym Polu oraz ustalenie osób występujących z wrogiej pozycji w czasie spotkania.
- Ustalenie numerów rejestracyjnych samochodów osób biorących udział w spotkaniu.
W celu realizacji w/w kierunków planuje się następujące przedsięwzięcia operacyjne :
- W związku z tym, że w intencji poległych członków AK odbędzie się msza o godz. 10:00 w kościele parafialnym w Iłży, zabezpieczyć operacyjnie mszę i kazanie.
Wykona: ppor. A…. K….
2. Uzgodnić z Naczelnikiem Wydziału „B” KWMO w Radomiu oddelegowanie pracownika do udokumentowania w postaci zdjęć uczestników imprezy, zdjęć samochodów z uwzględnieniem ich tablic rejestracyjnych.
Wykona: ppor. A… K…
- Wejść w porozumienie z władzami politycznymi i administracyjnymi Gminy Iłża celem ustalenia jakie posiadają rozeznanie na temat organizowanego spotkania.
Wykonanie: ppor. A… K…
- Sprawdzić w Wydziale Spraw Wewnętrznych Urzędu Wojewódzkiego w Radomiu czy organizator zgłosił fakt odbycia zjazdu na terenie województwa.
Wykonanie: ppor. A… K…
St. inspektor Sekcji II Wydz. III
[podpis nieczytelny]
ppor. A … K….
Paweł Nowakowski

Zdjęcie operacyjne (źródło: IPN)

Zdjęcie operacyjne, w środku Antoni Heda “Szary” (źródło: IPN)

Zdjęcie operacyjne, uczestnicy spotkania przy pomniku na Piotrowym Polu (źródło: IPN)

Zdjęcie operacyjne na Piotrowym Polu (źródło: IPN)

Msza Partyzancka 02.10.2011 (fot. P.N.)

Meldunek celebransowi (ks. Bogdan Przysucha), 04.10.2009 r. (fot. P.N.)

Uczestnicy mszy 02.10.2011 r. (fot. P.N.)

Złożenie wiązanek pod pomnikiem Szarego, 02.10.2011 r. (fot. P.N.)

Złożenie wieńców na mauzoleum, 04.10.2009 r. (fot. P.N.)

Przy pomniku, 02.10.2011 r. (fot. P.N.)
utworzone przez Paweł Nowakowski | 1 10 2017 | Aktualności, Historia Iłży

Ruiny zamku w Iłży 1910-11 (fot.: H. Poddębski)
W 1925 r. Iłża odzyskała prawa miejskie. Ówczesne władze samorządowe podejmowały wiele wysiłku by odbudować atrybuty miejskości. Między innymi starano się o pozyskanie odpisów dawnych przywilejów i wzorów pieczęci, próbowano przywrócić do Iłży urzędy powiatowe. Zauważalne było ożywienie w działalności bractw cechowych. Przejawem tego było fundowanie nowych chorągwi i skrzyń cechowych. W szeroko zakrojoną kampanię podźwignięcia prestiżu miasta wpisuje się również uchwała Rady Miasta z 25 maja 1927 r. mówiąca o zakupie ruin zamku.
Jak przedstawiała się sytuacja własnościowa zamku na przestrzeni wieków. Od zarania obiekt był własnością kościelną, jego budowniczymi i posesorami byli biskupi krakowscy. Ten stan trwał do 1789 r., kiedy decyzją Sejmu budowla już zaniedbana przekazana została skarbowi państwa. Majątek zamkowy zarządzany był przez różne podmioty. W okresie 1795-1809 znalazł się pod władaniem austriackim, pod którym spłonął i stał się ruiną. W latach 1816-1824 należał do Głównej Dyrekcji Górniczej, następnie o jego losach decydowała Komisja Rządowa Przychodów i Skarbu. W 1870 r. parcela „Zamek Iłżecki” zostało uszczuplona o 48 morgów 158 prętów. Areał ten przyznano iłżeckim włościanom na mocy ukazu carskiego (uwłaszczeniowego) z 1864 r. Natomiast główna część parceli (wzgórze zamkowe z ruinami), 28 II 1873 r. zakupił na licytacji publicznej książę Jan Tadeusz Lubomierski. Nosił się z zamiarem przekazania ruin Towarzystwu opieki nad Zabytkami Przeszłości. Z powodu choroby i śmierci nie zdołał tego uczynić. Jego wolę spełnił jednak syn Zdzisław, który 9 XI 1909 r. podarował ruiny TOnZP. Po 18 latach instytucja zdecydowała się na odsprzedanie ruin i wzgórza Gminie Miasta Iłża.

Logo Towarzystwa Opieki nad Zabytkami Przeszłości (źródło: www.tonzp.dziedzictwowizulane.pl)
Akt notarialny transakcji sporządzony został w kancelarii Marka Borkowskiego w Warszawie 1 października 1927 r. TOnZP reprezentowali członkowie Zarządu, Władysław Kłyszewski i Kazimierz Stefański, stronę kupującą reprezentował rejent i jednocześnie iłżecki radny Stefan Kaleński. Pierwotnie wartość parceli wyceniono na 7478,23 zł, co stanowiło równowartość 1680,49 rubli lub 840,25 dolarów. Ze względu na złą sytuację finansową gminy, sprzedający zgodził się na obniżenie ceny do 4470,10 zł. Spróbujmy uzmysłowić sobie wysokość tej kwoty porównując siłę nabywczą ówczesnej i dzisiejszej złotówki w stosunku do złota. W październiku 1927 r. 1 kg złota kosztował 5 924 zł., więc za 4470,10 zł mogliśmy nabyć 0,75 kg złota. Dzisiaj, aby kupić taką ilość kruszcu musielibyśmy wydać 114 877,50 zł. Uogólniając możemy stwierdzić, że parcela miała bardzo niską cenę, co i tak stanowiło duży problem dla gminy. W związku z tym sprzedający przystał na rozłożenie zapłaty na dwie raty. Pierwsza z nich (1500 zł) została uregulowana jeszcze przed podpisaniem aktu notarialnego, druga rata (2970 zł 10 gr.) miała być wypłacona z budżetu gminnego w 1928 r.
Zakup został dokonany lecz sprawa własności nie została formalnie domknięta. Defekt ten ujawnił się w 1932 r. podczas próby wpisania ruin zamku do rejestru zabytków. Okazało się, że działka z ruinami w księgach wieczystych jest nadal własnością Jana Tadeusza Lubomirskiego. Zarówno darowanie działki przez Lubomirskich TOnZP jak i sprzedaż miastu miały jedynie wymiar notarialny, bez wpisu do ksiąg wieczystych. Na początku 1934 r. sprawa nadal była nieuregulowana. Być może właściwy zapis o własności został dokonany dopiero po wojnie, gdyż w 1947 r. ruiny zostały wpisane do rejestru zabytków. Jeżeli nawet dokonano zmian w księdze wieczystej to były one krótkotrwałe, bo w marcu 1950 r. na mocy ustawy o jednolitych terenowych organach władzy państwowej, zamek znowu stał się własnością skarbu państwa. Zmiany ustrojowe po 1989 r. doprowadziły do powtórnego powrotu parceli do majątku miasta i gminy (ustawa z 10 maja 1990 r. o samorządzie terytorialnym). Decyzja o komunalizacji gruntów wydana została dopiero 25.02.2003 r.
W dniu 1 października 2017 minęło 90 lat od kiedy po raz pierwszy w historii właścicielem ruin zamku i wzgórza stała się Gmina Miasta Iłża. Okres 9 dekad jest wystarczający aby na jego podstawie zarysować relacje między iłżanami a historycznym obiektem, który do nich należy. Jak wygląda bilans między nami, czy zamek jest naszym wierzycielem a my jego dłużnikami, czy na odwrót? Próbę odpowiedzi na to pytanie podejmę w kolejnych artykułach.
Paweł Nowakowski.

utworzone przez Paweł Nowakowski | 1 10 2017 | Aktualności
Książka to najlepszy przyjaciel człowieka, a biblioteka to świątynia jego myśli.
Cyceron
W miniony piątek odbyła się ważna i podniosła uroczystość upamiętniająca 70 lat działalności biblioteki publicznej w Iłży.
Do czytelni Miejsko-Gminnej Biblioteki Publicznej przybyli liczny goście, którzy wysłuchali wystąpienia Pani Dyrektor Teresy Niewczas. Zawierało ono historię i dokonania placówki, wspominało ludzi tworzących iłżeckie bibliotekarstwo. Były życzenia
i gratulacje a także tort jubileuszowy z lampką szampana. Uroczystość miała również wymiar artystyczny. Aktorka i piosenkarka Elżbieta Dębska przy własnym akompaniamencie wykonywała ballady Leonarda Cohena.
Znaczącym akcentem obchodów było zaprezentowanie nowego logo biblioteki, które od teraz będzie oficjalnym znakiem szacownej instytucji. Autorem grafiki jest rzeźbiarz Norbert Jastalski.

Nowe logo MGBP w Iłży
Każdy jubileusz jest okazją do dokonania podsumowań, rozliczeń i wspomnień. W przypadku iłżeckiej biblioteki szczegółowe podsumowanie trwałoby bardzo długo, bo lista przedsięwzięć i pomysłów zrealizowanych przez tę placówkę jest bardzo obszerna. Tym bardziej, że współczesna biblioteka nie ogranicza się jedynie do czytelnictwa ale wkracza odważnie w inne dziedziny kultury, organizując wystawy, koncerty, przeprowadzając szkolenia komputerowe, wydając publikacje, itp. Aby podołać coraz szerszemu wachlarzowi wymagań kadra musi ustawicznie dokształcać się i doskonalić. Te warunki spełniają Panie bibliotekarki z Iłży, osiągając bardzo dobre rezultaty w szkoleniach specjalistycznych oraz w skutecznym pozyskiwaniu funduszy co jest podstawą do realizacji wszelkich projektów.
W imieniu ITHN, na ręce Pani Dyrektor Teresy Niewczas dla wszystkich Pracowników Biblioteki
składam życzenia i gratulacje z okazji tak dostojnego jubileuszu. Niech Państwu nigdy nie zabraknie czytelników i miłości do tego co robicie oraz dumy i satysfakcji ze wspólnoty, którą tworzycie. Nie można zapomnieć też o tych, którzy trudzili się wcześniej na tym polu a już od nas odeszli, niech Pan będzie Im nagrodą za szlachetna pracę, której się oddawali.
Paweł Nowakowski

(fot. N.Jastalski)

(fot. N. Jastalski)

(fot. N. Jastalski)

(fot. N. Jastalski)

Elżbieta Dębska (fot. N. Jastalski)
utworzone przez Paweł Nowakowski | 11 09 2017 | Aktualności, Rok leśmianowski

Konferencję rozpoczęto Hymnem Hrubieszowszczyzny w wykonaniu Zespołu Pieśni i Tańca Ziemi Hrubieszowskiej (fot. P.N.)
W minioną sobotę (9 września) w Hrubieszowie odbyła się konferencja popularno- naukowa z okazji 140 rocznicy urodzin Bolesława Leśmiana. Została ona zorganizowana przez Towarzystwo Regionalne Hrubieszowskie, niezwykle zasłużoną instytucje istniejącą już od ponad 200 lat. Do udziału w konferencji zaproszono ITHN oraz Muzeum Regionalne w Iłży. Mimo odległości, ograniczeń czasowych i finansowych nie mogliśmy odmówić włączenia się w tak ważne wydarzenie, widząc w nim możliwość przedstawienia na szerszym forum dokonań Iłży na leśmianowskiej niwie. Nasza delegacja składała się z czterech osób: Adam Bałuch, Łukasz Babula, Norbert Jastalski i Paweł Nowakowski.
Konferencja to przede wszystkim wygłaszanie referatów. Wśród sześciu prelegentów znalazł się reprezentant Iłży Łukasz Babula z wystąpieniem pt. Dom i ogród Sunderlandów, miejsce spotkań z historią i literaturą.

Prelekcja Łukasza Babuli (fot. P.N.)
Był to referat w konwencji filozoficzno – poetyckiej wzbogacony o obszerny zbiór slajdów.
Ale do Hrubieszowa pojechaliśmy nie tylko z przekazem werbalnym. W holu tamtejszego domu kultury wyeksponowaliśmy wystawę plastyczną zaprojektowaną i wykonaną przez Norberta Jastalskiego. Przedstawia ona iłżeckie miejsca i wydarzenia związane z Bolesławem Leśmianem. Ekspozycja ma oryginalny charakter i będzie się rozrastać. W niedalekiej przyszłości zostanie przeniesiona do Zamościa, wzbogacona o plansze hrubieszowskie, a następnie przybędzie do Iłży poszerzona o treści zamojskie. Może okazać się, że będzie to jedyne przedsięwzięcie w tym szczególnym roku, które uda się zrealizować wspólnie przez przedstawicieli trzech leśmianowskich miast.
Dodatkowo dla upamiętnienia naszej obecności w Hrubieszowie wydaliśmy folder, który mógł otrzymać każdy uczestnik konferencji.
Dziękujemy organizatorom wydarzenia za bardzo serdeczne przyjęcie naszej delegacji. Nie tylko poszerzyliśmy naszą wiedzę o życiu i twórczości Leśmiana ale mogliśmy poznać ludzi wrażliwych, twórczych i życzliwych, co jest wartością nie do przecenienia.
Autorzy i tematy wystąpień na konferencji w Hrubieszowie z okazji 140 rocznicy urodzin Bolesława Leśmiana:
- Jerzy L. Krzyżewski, prezes Towarzystwa Regionalnego Hrubieszowskiego im. Stanisława Staszica, Leśmian w Hrubieszowie
- Agnieszka Skubis-Rafalska, Biuro Wojewody Lubelskiego, Człowiek i natura w poezji Bolesława Leśmiana
- Łukasz Babula, Muzeum Regionalne w Iłży, Dom i ogród Sunderlandów, miejsce spotkań z historią i literaturą
- Katarzyna Jakimiak, kustosz Muzeum A. Mickiewicza w Warszawie, Leśmian – warszawskie ścieżki poety
- Teresa Renata Bodys, sędzia Sądu Okręgowego w Zamościu, Bolesław Leśmian – rejent
- Sławomir Bartnik, prezes Towarzystwa Leśmianowskiego w Zamościu, Spacer z Leśmianem po Zamościu
Paweł Nowkowski

Instalacja iłżeckiej wystawy w holu Domu Kultury w Hrubieszowie (fot. P.N.)

Wystawa gotowa (fot. N. Jastalski)

Jerzy Krzyżewski, “naczelny” regionalista i historyk Hrubieszowa, organizator konferencji (fot. N. Jastalski)

Spotkanie Iłży z Zamościem w Hrubieszowie; Sławomir Bartnik (po lewej) prezes Towarzystwa Leśmianowskiego w Zamościu i właściciel Malinowego Chruśniaka Adam Bałuch (fot. N. Jastalski)
utworzone przez Paweł Nowakowski | 6 09 2017 | Aktualności, Historia Iłży, zamek

Władysław IV, Cecylia Renata i Jan Kazimierz, rys. Jana Matejki [źródło: wikipedia]
W bieżącym roku przypada kilka okrągłych rocznic związanych z dziejami zamku Iłża. Do nich należy 380 lecie spotkania króla Władysława IV Wazy ze swoją małżonką Cecylią Renatą. Wydarzenie to opisał Albrycht Radziwiłł, nadając mu niezwykle romantyczny i kurtuazyjny wydźwięk. Przywołajmy relację kronikarza a następnie spróbujmy skonfrontować ją z faktami historycznymi.
6-go września.
Przybył król wieczorem na miejsce, gdzie królowa była stanęła, a przytrzymawszy królewicza Kazimierza, który ablegatem jechał od królowej do króla, wszedł do stancji królowej i tam Opaliński marszałek imieniem króla witał królowę. Skończywszy oracją, marszałek prosi też o audiencję dla szlachty, która z nim przyjechała na przywitanie swojej królowej. Przypuszczono ich, między którymi i król, którego królowa nie poznała. Powtarza tedy król salutacją ścisnąwszy rękę królowej, i wnet królowa do nóg królewskich upada, stąd wielka z obu stron radość. Siadają wkrótce do stołu na wieczerzę, która się przeciągnęła aż do północy. Po której król nocą pośpieszył do Warszawy.”

Władysław IV wg P.P. Rubensa [źródło: polona.pl]
Władysław spotkał po raz pierwszy Cecylię gdy miał 31 lat a ona zaledwie 15. Nic nie zapowiadało, że zostaną małżeństwem. Dziewięć lat później przedstawiciele Habsburgów, Wazów i papiestwa zadecydowali o mariażu, który miał wzmocnić politycznie obie dynastie.
9 sierpnia 1637 r. w wiedeńskim kościele św. Augustyna odbyły się zaślubiny per procura arcyksiężniczki Cecylii Renaty z królem Polski Władysławem IV. Pana młodego zastępował królewicz Kazimierz. Ślubu udzielił biskup chełmiński Jan Lipski. Kilka dni później Cecylia opuściła Wiedeń i 20 sierpnia dotarła do granic Polski. Tam została powitana m.in. przez biskupa krakowskiego Jakuba Zadzika i wojewodę sandomierskiego Jerzego Ossolińskiego. Liczny orszak powoli zmierzał do Warszawy. Zatrzymywał się w wielu miejscach, podejmowany serdecznie przez przyszłych poddanych. Władysław postanowił wyjechać naprzeciw żonie. W towarzystwie najbliższych dworzan 4 września opuścił Warszawę i po dwóch dniach osiągnął Iłżę. Według Albrychta Radziwiłła arcyksiężna nie rozpoznała króla w grupie hołdującej szlachty i dopiero niekonwencjonalne zachowanie zdradziło jego godność. Cecylia jak przystało na miłą i dobrze wychowaną osobę okazała zaskoczenie i radość z tak niespodziewanego spotkania. Małżonkowie wspólnie zjedli wieczerzę, podczas której rozmawiali najprawdopodobniej po niemiecku. Habsburżanka nie znała języka polskiego, ale mogła posługiwać się jeszcze łaciną i włoskim. Po posiłku mimo późnej pory, król zdecydował się na wyjazd, co było bardzo wymowne. Jest faktem, że Cecylia nie zachwycała urodą i Władysław na pewno nie oszalał na jej punkcie, a wręcz przeciwnie był oschły. Możemy nawet użyć eufemizmu, stwierdzając że postępował nieuczciwie gdyż jeszcze przez jakiś czas na zamku z młodą parą mieszkała dawna faworyta Władysława. Dopiero wysiłki królowej doprowadziły do odprawienia kłopotliwej rezydentki.

Cecylia Renata lubiła przejażdżki konne i polowania [źródło: polona.pl]
Powróćmy jeszcze do pobytu na iłżeckim zamku. Kronikarz użył określenia „stancja królowej”. Gdzie się ona znajdowała? Nie posiadamy informacji na ten temat lecz dzięki pewnym przesłankom możemy udzielić wiarygodnej odpowiedzi. Z pewnością arcyksiężna przyjmowana była na zamku górnym, który był właściwą rezydencją biskupią i posiadał odpowiednie pomieszczenia reprezentacyjne. Zgodnie z dawną sztuką budowlaną najokazalsze pokoje powinny znajdować się w środkowej części budynku. Pomieszczenia te posiadały odpowiednio duże okna, które były proporcjonalna do ich powierzchni. Dwa największe pokoje iłżeckiego zamku rozplanowano w skrzydle zachodnim. W inwentarzach zamkowych pierwsze pomieszczenie nazywano izbą stołową albo pokojem pańskim (w części północno-zachodniej skrzydła), drugie pomieszczenie określano jako izbę stołową drugą (w części południowo-zachodniej). Z dużą dozą pewności możemy stwierdzić, że właśnie w którymś z tych pomieszczeń miało miejsce historyczne spotkanie. Pokoje te już nie istnieją, jak z resztą całe piętro iłżeckiego zamku, ale zachowały się jeszcze autentyczne schody, z których na pewno korzystali Cecylia i Władysław. Tych kilka ocalałych stopni, po których dzisiaj bezrefleksyjnie chodzimy to oryginalne świadectwa tamtych chwil.

Wizerunek królowej wykonany rok po jej śmierci (1645) [źródło: polona.pl]

Portret Cecylii Renaty namalowany przez Frans Luycx ok. 1640 r. [źródło: wikipedia]

Oryginalne schody głównego “wschodu” (fot. P.N.)
Paweł Nowakowski
utworzone przez Paweł Nowakowski | 9 08 2017 | Aktualności
W dniu 8 sierpnia 1831 r. do Iłży przybyły liczne oddziały wojska polskiego pod dowództwem gen. Samuela Różyckiego. Miały

płk Karol Różycki, dowódca Pułku Jazdy Wołyńskiej (źródło: www.polona.pl)
tutaj spędzić noc aby następnego dnia kontynuować marsz na północ w kierunku Radomia. Co prawda nazajutrz oddziały wyruszyły lecz szybko je zawrócono do miasta gdy dostrzeżono zbliżających się od Krzyżanowic rosyjskich dragonów. Druga część wojsk rosyjskich błyskawicznie postępowała wzdłuż prawego brzegu Iłżanki i wkrótce opanowała centrum miasta z rynkiem i cmentarzem przykościelnym. Tymczasem zawrócone oddziały polskie zeszły ze Wzgórza Świętego Leonarda i próbowały wejść na rynek, z którego ostrzeliwali się już Rosjanie. Po ciężkiej walce udało się ich wyprzeć za rzekę. Dla oderwania się od nacierających, wojska rosyjskie podpaliły nadrzeczne domostwa a z dział ustawionych na wzgórzu zamkowym zaczęły ostrzeliwać miasto. Wywołany pożar gwałtownie się rozprzestrzenił, zamieniając wkrótce Iłżę w jedno wielkie ognisko. Szalejący ogień uciszył bitwę w samym mieście, a jej zarzewie przeniósł na północ, na przestrzeń między Iłżę a przysiółek Malenie. Tam rozegrała się zasadnicza część starcia, w którym wziął udział Pułk Jazdy Wołyńskiej pod dowództwem płk. Karola Różyckiego i Pułk Noworosyjski dowodzony przez płk. Konstantego Howena. Walkę między oddziałami kawalerii poprzedziło starcie obu dowódców. Epizod ten odbił się szerokim echem i został utrwalony w wielu relacjach. Był także inspiracją do powstania kilku rysunków i obrazów. Zwycięstwo Różyckiego i pokonanie Howena a następnie jego zastępcy podziałało deprymująco na rosyjskich dragonów, którzy pozbawieni liderów rozpoczęli odwrót, zamieniony w ucieczkę.

Pocztówka patriotyczna, Pojedynek K. Różyckiego z Howenem (źródło; www.myvimu.com)

Akwarela Romana Rupniewskiego przedstawiająca Pułk Jazy Wołyńskiej pod Iłżą (źródło: http://jbc.bj.uj.edu.pl
Wróćmy do Iłży ogarniętej pożogą. Szybkość rozprzestrzeniania się pożaru na pewno była zaskoczeniem zarówno dla mieszkańców jak i polskich żołnierzy. Henryk Bogdański żołnierz Legii Litewsko-Ruskiej wspominał … płomień szybko ogarnął i zniszczył kościół i prawie całe miasto. Ocalała tylko plebania, browar i niektóre domy. To nie tylko wstrzymało nasz pochód, ale utrudniło także połączenie się z naszymi za miastem; ulica któreśmy weszli była już całą w ogniu. Zwróciliśmy więc w bok, lecz niektórzy dla skrócenia drogi, puścili się płonąca ulicą i doszli wprawdzie do swoich, kilku jednak zniszczyło swoje mundury, a nawet poniosło rany od palących się i spadających gontów.
O grozie pożarów mówią zapisy w parafialnej księdze zgonów. W dniu 10 sierpnia zarejestrowano aż 11 osób, które zmarły w dniu wczorajszym o godzinie pierwszej po południu, byli to:
- Jadwiga Krakowińska l. 39
- Jacenty Grajewski 38
- Marianna Mirowska 60
- Marianna Surus 40
- Józef Kuchciński 48
- Franciszka Kuchcińska 40
- Jan Kuchciński 20
- Piotr Kuchciński 13
- Florian Chyliński 56
- Marianna Leśkiewicz 45
- Adam Madejski 3,5
Okoliczności śmierci Jadwigi Krakowińskiej znamy z inskrypcji wyrytej na jej pomniku nagrobnym, stojącym na dawnym cmentarzu przy kościele parafialnym.

Nagrobek Jadwigi Krakowińskiej (fot. P.N.)
Tu spoczywają zwłoki Ś.P. Jadwigi
Krakowińskiej, która w czasie
wojny w dniu 9 sierpnia 1831 r.
schroniwszy się do piwnicy skutkiem
ogólnego pożaru miasta życie
zakończyła. Przywiązana matka
Katarzyna Jagadzka i osierocone
dzieci na dowód
wdzięczności pomnik ten
wystawili
Być może próba ratowania się przed ogniem w piwnicach dotyczyła także innych ofiar. Nazwiska zmarłych wskazują na szczególnie tragiczny los rodziny Kuchcińskich z której zginęli rodzice i dwoje dzieci.
Straty bitewne po stronie wojsk polskich to jedynie 13 poległych, zmarli wskutek pożaru to aż 11 mieszkańców Iłży. Miasto poniosło ogromne straty materialne. Często przytaczana informacja mówiąca o ocaleniu jedynie 9 domów z 312 jest niewiarygodna, gdyż przed pożarem nie było w Iłży takiej ilości domów mieszkalnych Być może podana liczba dotyczy ogólnej liczby zabudowań.
Dzień 9 sierpnia 1831 r. przeszedł do historii jako czas chwały oręża polskiego. Z pewnością miał on inny wydźwięk dla ówczesnych iłżan, którzy w tamtej chwili stracili swoich bliskich i dorobek życia. Trudno cieszyć się ze zwycięstwa własnych wojsk gdy nosi się żałobę i brak dachu nad głową, a jednak byli tacy iłżanie, którzy zachowali niezwykły hart. Upamiętnił ich w swoich wspomnieniach porucznik jazdy wołyńskiej Michał Czaykowski. Kilka dni po bitwie przybył ponownie do spalonego miasta i spotkał jego mieszkańców, którzy mówili:
-My nie żałujemy ani swoich domów ani dobytków bośmy widzieli jakeście bili. Oj co bili to nie żal się Boże!
-Ja bym chciała stracić wszystko co mam i mieć mogę, żebym choć raz jeszcze widziała tak tych moskali, jak w ten czas.
I owi pogorzelce częstowali nas chlebem, solą. O z takim ludem nie zginie nigdy Polska!
Żołnierze z jazdy wołyńskiej okazali pomoc materialną, organizując w swoich szeregach zbiórkę na rzecz poszkodowanych. Porucznik Michał Budziński będąc z podjazdem w Iłży jakiś czas po bitwie tak opisał sytuację. (…) było to około 3 albo 4-tej godziny po południu. Przeszliśmy przez spalone miasto i widzieliśmy, jak biedni mieszkańcy w zrujnowanych domach palili ogniska i przy nich nędzną przygotowywali strawę. Cały pułk nasz składał się, i biedny grosz żołnierski utworzył sumę maleńką, dla wsparcia spalonego miasta.
Opracowując artykuł korzystałem z:
- Księga Zgonów, Iłża 1831, AP Radom
- Gliński T,. Bitwa pod Iłżą w Powstaniu, Listopadowym
- Miasto w nowej odsłonie – Monografia Iłży
Paweł Nowakowski
utworzone przez Paweł Nowakowski | 28 07 2017 | Aktualności
Każda podróż ma miejsce postoju, w którym należy odpocząć i zastanowić się nad dalszą drogą. Niezależnie od tego czy podróżuje się w przestrzeni czy w czasie, gdzieś trzeba się zatrzymać, choćby na chwilę. Chwilę tego postoju można uwiecznić na fotografii lub zapisać słowami. Fotografia ma jednak tą przewagę nad słowem pisanym, że przedstawia względny obraz, w który można wniknąć a nawet zatracić się na trochę.
Dokładnie sto lat temu Leśmian na miejsce chwilowego odpoczynku wybrał pewną starą kamienicę z podwórzem porośniętym trawą, na końcu którego były dwie ścieżki – jedna do ogrodu i druga przez wąwóz prowadząca do ruin zamku. To właśnie tymi ścieżkami kroczyli w ostatnią niedzielę cykliści z Radomia i z Iłży. Wszyscy podążyliśmy po śladach Leśmiana.
Podwórko przed dawnym Domem Sunderlandów dla radomskiego Towarzystwa Retrocyklistów „Sprężyści” było przystankiem w dalszym rajdzie. Ich koledzy sto trzydzieści lat temu zawrócili w tym miejscu, oni pojechali dalej razem z nami. Przy okazji zwiedzili kilka miejsc, do których prowadzą ścieżki mniej oczywiste, pierwsza z nich zaczyna się tuż za wątłą drewnianą furtką i prowadzi w lekko pofałdowane złociste o tej porze roku pola.
Zanim jednak wszyscy wyruszyliśmy było kilka chwil by odetchnąć spokojem jaki panuje na podwórku przed kamienicą Sunderlandów. Można było przysiąść na schodkach prowadzących do drewnianej szopy lub schować się przed słońcem pod starego kasztanowca. Mimo, że na podwórku spotkało się wiele osób do tej pory nieznanych sobie wzajemnie to wokół panowała familijna atmosfera, która z każdym przejechanym wspólnie kilometrem tylko się pogłębiała i która widoczna jest na fotografiach.
Zatem wydarzanie jakim był retrorajd to przede wszystkim spotkanie oraz podróż w czasie. Stroje i rowery z różnych epok i miejsca z historiami nieraz tak odległymi, że nikt już dziś o nich nie pamięta, nawet św. Franciszek stojący na kolumnie w polach między Kotlarką a Piłatką. Ten czas był widoczny także w latach, jakie przeżyli jego uczestnicy. Różnica wynosiła niemal osiemdziesiąt. Retrorajd to jedyne wydarzenie w Iłży, w którym różnica wieku wśród uczestników była tak wielka.
A same ścieżki? Niemal wszystkie prowadzą do Iłży a najprzyjemniej jest się na nich spotkać.
Łukasz Babula
FOTORELACJA (cz. I)










